Leonetta w innym świetle ♥.♥

Leonetta w innym świetle ♥.♥
♥Leonetta w innym świetle ♥.♥ ♥Blog

piątek, 18 lipca 2014

Rozdział 22 "Znowu razem."

     Violetta
     - Zostaw ją. - Powiedział.
     - Violetto, kocham cię, uwierz mi pozwól nam być razem. Daj nam szansę.
     Nic nie mówiłam tylko patrzałam na Leona.
     - Jesteś głuchy, czy głupi? - Zapytał Leon.
     Diego skrzyżował ręce i odwrócił się.
     - Co proszę? - Zapytał spokojnie.
     - To, co słyszałeś. - Odpowiedział łagodnym tonem.
     Diego zmierzy go wzrokiem. Leon zrobił to samo.
     - Wynoś się.
     - Twierdzisz, że teraz cię posłucham, spuszczę łeb i odejdę w smutku?
     - Tak. Po części tak. - Odparł zadowolony z siebie Leon.
     Diego spojrzał na Leona tak, jakby chciał go w tej chwili udusić.
     - Diego wynoś się stąd, albo stracę cierpliwość. - Powiedziałam.
     - Nie słyszałeś? Sio!
     - Jeszcze tu wrócę!
     Powiedział, po czym odszedł i tyle go było widać.
     - Jeden kłopot z głowy. - Powiedział Leon. - A teraz to, po co tu przyszedłem.
     Wyciągnął zza pleców piękny bukiet kwiatów. Zaniemówiłam na chwilę, a gdy już się ocknęłam wykrztusiłam:
     - Le... Leon, one ... One są piękne.
     - Piękna dziewczyna zasługuje na piękne kwiaty.
     - Dziękuję. - Powiedziałam i rzuciłam mu się na szyję.
     - Nie ma za co. - Odpowiedział i dał mi buziaka w policzek.
     - Chodź do środka. Napijesz się czegoś? - Zaproponowałam.
     - Nie, dziękuję. Myślałem, że może pójdziemy gdzieś na obiad? Do jakiejś restauracji? Co ty na to? - Zapytał.
     Przytuliłam się do niego, co oznaczało "No pewnie" i "Dziękuję". On był taki kochany, a ja, no cóż nie zawsze to doceniałam.
     Francesca
     Wpadłam do domu jak wariatka. Musiałam się jeszcze wrócić bo nie zamknęłam drzwi. Upadłam na sofę rozmyślając o tym, co sprawiło, że Maco i ja się od siebie tak oddalamy. Wstałam i podbiegłam do komody. Wyciągnęła album z napisem "Od zawsze i na zawsze", w którym były zdjęcia moje i Marco. Przeglądałam je przez łzy.
     Zadzwonił dzwonek do drzwi, po czym usłyszałam pukanie. Nie miałam ochoty otwierać. Ktokolwiek to był, niech stąd idzie i mnie nie denerwuje. Ja mam już dość.
     Chwilę później usłyszałam odgłos zamykających się drzwi. Kto to mógł być? Czyjaś ręka mnie objęła i czyjaś ręka trzymała przede mną kwiaty. Spojrzałam w prawo - to był Marco.
     - Przepraszam Cię. Fran. Lena to moja była dziewczyna. Rozstaliśmy się już dawno. Zapomniałem o niej, ale ona widocznie o mnie nie. A to, że przyszła dziś do mnie było niespodziewane.
     - A to, że się do siebie przytulaliście też było niespodziewane?
     - Przecież to zwykły przyjacielski uścisk. Fran, zależy mi tylko na Tobie. - Powiedział po czym mnie pocałował. - To jak? Idziemy do tego miasta? Co prawda na naleśniki już za późno, ale możemy wybrać się na obiad i na te zakupy. Co o tym sądzisz? - Zapytał, a ja  przytuliłam się do niego i powiedziałam:
     - Dziękuję.
     - Nie musisz dziękować. Zrobię wszystko, bylebyś była szczęśliwa.

_______________________________________________________________

Kolejny rozdział :) Nie za długi, ale dłuższy, niż ostatnio. Mam nadzieję, że się podoba i, że cieszycie się z tego, że Francesca z Marco i Violetta z Leonem dalej są razem.

Besos :*

D.L.V.





piątek, 11 lipca 2014

Rozdział 21 "Wystarczy byś był..."

     Marco
     - Fran? Fran! Rozłączyła się. - Powiedziałem rzucając telefonem o sofę po czym sam na niej usiadłem.
     - Coś się stało? - Zapytała Lena.
     - Francesca. Zerwała ze mną. - Pożaliłem się.
     - Co? Zerwała? Dlaczego? - Pytała.
     Już chciałem jej powiedzieć. Powiedzieć wszystko co się stało, ale ... ale jednak nie.
     - Nie ważne. - Powiedziałem załamany.
     Zadzwonił telefon.
     - To mój. - Powiedziała Lena grzebiąc w torebce w poszukiwaniu głośno dzwoniącego telefonu. - Halo? Okey. No dobra zaraz będę.
     Odłożyła telefon.
     - Wybacz Marco, ale muszę już iść.
     - Okey. Odprowadzę cię do drzwi.
     - Dziękuję. Nie martw się niedługo się zobaczymy. - Powiedziała dając mi buziaka na pożegnanie.
     Drzwi się za nią zamknęły. Co miałem zrobić teraz?
     Wiem.
     Violetta
     Francesca wyszła. Zostałam sama. Sama z myślami. Rozmyślałam o Fran i jej zerwaniu z Marco i ... o Leonie. Czemu nie rozumie, że to zdjęcie z Diego..., że ten pocałunek..., że to wszystko to jakiś spisek?
     Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam i je otworzyłam. Stał w nich Diego, więc równie szybko je zamknęłam. Usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Nie miałam pojęcia, ani nie obchodziło mnie to cz tam stoi, czy też nie. Coś zaczęło walić w drzwi. Coś, a raczej ktoś. Diego.
     - Otwórz. - Usłyszałam zza drzwi. -Otwórz. Musimy porozmawiać.
     Wstałam i otwarłam drzwi.
     - Czego chcesz? - zapytałam.
     - Porozmawiać.
     Chciałam zamknąć drzwi, jednak on mi na to nie pozwolił.
     - Nie zamykaj. Violu. Kocham cię.
     - Wsadź sobie to "Kocham Cię" gdzieś! Mam cię dość. Idź stąd!
     - Zostaw ją. - Powiedział pewien znajomy głos.
     Leon.
     Uśmiechnęłam się lekko.
     Przyszedł.
     Wystarczy by  tutaj był. Nic więcej.
_________________________________________________________________________

Krótki bo krótki, ale mam nadzieję, że się podoba. :)

Besos :*

D.L.V. :*

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Rozdział 20 "Zerwanie."

     Lena
     - Wejdź do środka. Chcesz może coś do picia? - zaproponował Marco.
     Spojrzałam na zegarek.
     - Tak poproszę. - Powiedziałam i usiadłam na sofie w salonie. Nagle zauważyłam pełno zdjęć. Był na nich Marco z ... z jakąś dziewczyną. Czyżby Marco miał dziewczynę? No, tak. Nie widzieliśmy się tyle lat, więc nie wiedziałam co się z nim działo. Może miał już kilkanaście dziewczyn.
     - Proszę. - powiedział Marco kładąc na stole prze de mną filiżankę kawy. Sam usiadł koło mnie z kanapką w ręce. Spojrzałam na niego zastanawiając się czemuż o tej godzinie je śniadanie. Jest 10:00.
     - Obudziłam cię? - Spytałam.
     - Nie, nie. - Powiedział - To standard. -  Oznajmił patrząc na kanapkę. 
     Spojrzał na telefon.
     Wydawał się być zaniepokojony.
     - Czy coś się stało? - zapytałam.
     - Nie. Znaczy tak, ... ale nie. Ym ... Francesca. Moja dziewczyna nie zadzwoniła.
     - Może zapomniała.
     - Nie, nie. Zawsze dzwoni. - Powiedział Marco.
     - To w takim razie ty zadzwoń. - Zasugerowałam z uprzejmości.
     - Chyba tak zrobię. - Powiedział po czym zadzwonił to tej Gram ..., Zan ..., Yyy... Jakkolwiek jej tam było.
     Francesca
     - Miałaś rację. - powiedziałam.
     - Jaką rację? - Zapytała Violetta ocierając łzy.
     - Jest gorzej.
     - A co się stało?
     - Dzwoni.
     - Kto?
     - Marco.
     - Odbierz.
     - Nie.
     - Odbierz. Niech się tłumaczy.
     Odebrałam.
     - Psssssssyt! Fran!
     Spojrzałam na przyjaciółkę.
     - Tylko spokojnie.
     Przytaknęłam. 

- Halo? Fran?
- Cześć Marco. 
- Coś się stało?
- A co miało się stać? - Zapytałam zdenerwowana.
- Nie dzwoniłaś dzisiaj.
- Faktycznie. Nie dzwoniłam. - Przyznałam.
- Dlaczego? 
- Bo nie chciałam ci przeszkadzać. - Oznajmiłam.
- Mnie? Przeszkadzać? W czym? Chyba, że w spaniu ale to to już standard. - Odpowiedział.
- W czym? - Zapytałam i spojrzałam na Violę. - Masz rację nie dzwoniłam. Przyszłam po ciebie. Mieliśmy iść do miasta. Na zakupy, do restauracji i kina. A tym czasem co? Przed drzwiami stoisz ty we własnej osobie i jakaś dziewczyna! - Powiedziałam oburzona przy czym prawie się rozpłakałam. 
Po chwili milczenia Marco powiedział:
- To nie tak jak myślisz. Ona, to znaczy Lena... Ona ...
- O! I jeszcze masz czelność mi ją przedstawiać! No po prostu pięknie. 
- Nie. Fran.
- Co Fran? Co Fran? Mam już tego dość Marco. Dość rozumiesz?! 
- Ale co ty sugerujesz? - zapytał wystraszony, zaskoczony i "niewinny" Marco. 
- Co sugeruje? - Spojrzałam na Violettę. - Sugeruję, sugeruję, że z nami koniec. 
- Co? - Odezwała się Violetta. 
- Tak Marco. - Ponownie na nią zerknęłam. Pokręciła głową. - Z nami koniec. 

     - No i co ty żeś zrobiła? - zapytała Violetta.
     - Rozłączyłam się. 
     - Nie, nie to. Fran. Na prawdę chcesz zerwać z Marco? 
     - Nie. Nie chcę z nim zerwać. Ja już to zrobiłam. - Oznajmiłam stanowczo. - A teraz przepraszam - Chwyciłam torebkę - Muszę już iść. Do zobaczenia. - powiedziałam wychodząc z mieszkania.


  ________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że rozdział wam się podoba.

D.L.V.

www.niezawszejestkolorowo.blogspot.com
Www.facebook.com/AdminkaDzunglaaa
Ask.fm/iDzunglaaa

sobota, 31 maja 2014

Rozdział 19 "Lena powraca..."

     Leon
     Tak naprawdę to nie miałem zamiaru iść na trening, gdyż niedawno z niego wróciłem. Po prostu słowo "trening" rzuciło się w słowa. Kocham Violettę, ale nie wiem czy mogę jej zaufać. Na drodze cały czas stoi Diego.
     Marco
     Kolejny dzień. Otwarłem ze złością oczy i spojrzałem na głośno dzwoniący telefon. Kto może dzwonić o 9:00 rano? No tak, Fran oczywiście!. Kolejna pobudka. Odebrałem więc telefon.

                  *ROZMOWA TELEFONICZNA*
                  - Fran? - Zapytałem chodź dobrze wiedziałem, że to ona. 
                  - Nie. - Odpowiedział czyjś uśmiechnięty głos. To nie była Francesca. To kto? Na pewno dziewczyna. Cami? Naty? Ludmi? Viola? Nie wiem. - Zgaduj dalej. - Odpowiedział tajemniczy głos. Widać było, że osobie po drugiej stronie słuchawki było dziś bardzo do śmiechu.
                  - Poddaje się. - Powiedziałem zrezygnowany. Po chwili ciszy usłyszałem dzwonek do drzwi.
                  - Otwórz drzwi. -  Zszedłem więc na dół. Zawahałem się, ale w końcu otworzyłem drzwi. 

    - Lena? - Zapytałem ze zdziwieniem.
    - We własnej osobie! - Odpowiedział zadowolona.
     Lena to siostra Naty i ... moja była. Według znajomych byliśmy idealną parą. Niestety musieliśmy się rozstać. Lena jest piosenkarką, więc często wyjeżdżała w trasy koncertowe, przez co rzadko się widzieliśmy i musieliśmy się rozstać. Wtedy Lena zamieszkała w USA, a ja zostałem tutaj, w Buenos Aires.
     - Nawet nie wiesz, jak za tobą tęskniłam! - Powiedziała i rzuciła mi się na szyję.

     - Ale skąd ty się tu wzięłaś? - zapytałem.
     - No jak to skąd. Z USA przyleciałam. Buenos Aires to kolejne miejsce na mojej trasie koncertowej. Przy okazji odwiedzę Natalię. Tak dawno jej nie widziałam. A i przypomniałam sobie, że ty mieszkasz w Buenos Aires, więc postanowiłam cię odwiedzić. Cieszysz się?
     - Bardzo.
     - Tak za tobą tęskniłam!
     - Ja za tobą też.
     Francesca
     Często budziłam Marco telefonami. Tym razem postanowiłam obudzić go osobiście. A po za tym mieliśmy dzisiaj iść do miasta,  a więc zjemy na śniadanie naleśniki z bitą śmietaną, (Boże jak ja kocham naleśniki!), a później pójdziemy do miasta, wybierzemy się do kina i będzie tak cudownie!

     Gdy podchodziłam do domu Marco zauważyłam go przed drzwiami. To niemożliwe. Przecież o tej porze - spojrzałam na zegarek - o tej porze to on śpi kamiennym snem! Ale najdziwniejsze było to, że razem z nim przed drzwiami stała jakaś dziewczyna. Co gorsza przytulali się do siebie! Nie wiedziałam co zrobić. Iść tam do niego, czy uciec? Wybrałam drugą opcję. Pobiegłam. Pobiegłam, ale nie do domu. Musiałam się komuś wyżalić. Jednak u Violi nie znalazłam jako tako większego pocieszenia. Viola miała problemy z Leonem przez Diego, a ja z Marciem przez yy... no nie wiem kim ona jest. W pewnym momencie Violetta powiedziała:
     - To jak sen, to jak koszmar, który się spełnił. Fran, wszystko się wali. A może być jeszcze gorzej.
 _______________________________________________________________________________
 A w kolejnych rozdziałach:
      Lena zaczyna podrywać Marco co powoduje kłótnie u Marcesci. Czy para jeszcze będzie razem? Jakie zamiary ma Lena? Czy wyjedzie do USA, czy na zawsze zostanie w Buenos Aires? Co z Leonettą? Czy Diego zrujnuje związek Violetty, czy może Viola da mu szanse? Czy Lena i Marco będą razem? Co zrobi Lena, gdy dowie się o Fran? Dlaczego wszystko się wali?
Odpowiedzi na pytania znajdziecie w kolejnych rozdziałach.
________________________________________________________________________________
 Jest! Napisałam. Przepraszam za problemy. Co sądzicie o tym rozdziale i o zapowiedziach na kolejne? Takie zapowiedzi będziecie mogli znaleźć przed rozdziałami na facebooku.

LINKI:

www.facebook.com/AdminkaDzunglaaa
ask.fm/iDzunglaaa
www.niezawszejestkolorowo.blogspot.com
dlverdasofficial@gmail.com

Google+

Besos :*

D.L.V.


piątek, 30 maja 2014

Problemy :/ ;( :(

Hola!
Niestety, ale muszę ogłosić, że rozdziału dziś nie będzie. ;( :( ;( :(
Powód:
Pisałam rozdział dziś 3 godziny i go zapisałam. Teraz wróciłam z miasta i chciałam przejrzeć jeszcze czy wszystko jest z nim okey i ... zamiast "Edytuj" kliknęłam "Usuń". Usunęło się wszystko, cały rozdział. Będę go musiała pisać od początku a że dziś nie mam za bardzo czasu na napisanie całego rozdziału, więc pojawi się on prawdopodobnie jutro. Czekajcie na info, lub rozdział.
Przepraszam za problemy. 

Besos:*

D.L.V.

PS. Moim zdaniem powinien być kosz, w którym można odzyskać to, co się straciło. Chyba, że takie  coś już jest tylko ja jestem niedoinformowana. 

piątek, 23 maja 2014

Rozdział 18 "To jak sen, który spełnił się..."

     Violetta
     Idę na spotkanie z Diego. Aż mi niedobrze jak o nim pomyślę. Mam nadzieję, że wreszcie da mi spokój. Idzie. Uff... Dasz radę Violetta.
     - Violetta! Cieszę się, że cię widzę.
     - A ja wręcz przeciwnie. - wyszeptałam. - Czego ode mnie chcesz?
     - Violetta, proszę cię, daj mi szansę. - powiedział.
     - Szansę? Diego, zrujnowałeś mi życie. Ty już nic nie pamiętasz?
     - Ja wiem, Violu. Przepraszam cię. 
     - Przepraszam? To ty nie pamiętasz co się stało? Nie pamiętasz tego, dlaczego wyjechałam do Madrytu? - Diego spuścił głowę. - Dobre było to, że w Madrycie poznałam Leona. Ale to nic nie usprawiedliwia.
     - Violu ile mam cię przepraszać?
     - Raz Diego, raz, ale szczerze. - Powiedziałam, odwróciłam się i chciałam iść, jednak Diego złapał mnie za rękę.
     - Nie pozwolę ci odejść. - To powiedziawszy pocałował mnie.
     Odepchnęłam go od siebie i pobiegłam. Słyszałam tylko jak woła za mną: "Poczekaj, porozmawiajmy. Violu!". Nic to mnie jednak nie obchodziło. Wbiegłam do domu i zamknęłam drzwi. Cały czas miałam w oczach tą scenę. Nienawidzę go, nienawidzę go najbardziej na świecie!
     Diego
     Wołałem jeszcze za Violettą, ale to na nic. Pobiegła. Nie chcę jej stracić. Wiem, że wtedy źle wyszło, ale ja się zmieniłem. Naprawdę kocham Violettę. Zdobędę ją. Muszę. I nawet wiem jak.
     Leon
     Właśnie skończyłem trening i poszedłem do domu. Wziąłem do ręki telefon. SMS od ... Diego?.

     - To niemożliwe. - Zareagowałem na treść SMS-a. Zamyśliłem się chwile i rzuciłem telefon na łóżko. Chwilę później sam upadłem na nie upadłem i patrzałem się chwilę w sufit.
     Violetta
     Usłyszałam dzwonek do drzwi. Nie zareagowałam. Czułam, że to może być Diego. Dzwonek zaczął dzwonić mocniej i ktoś zaczął pukać w drzwi.
     - Violetta?
     To był Leon. Całe szczęście. Pofatygowałam się do drzwi. Otworzyłam je i wtedy wpadł do domu wściekły Leon.
     - Co ci się stało? - Zapytałam na widok wkurzonego Leona.
     - Co mi się stało? Chyba raczej co tobie się stało.
     - O czym ty mówisz?
     - O czym mówię? - Pokazał mi zdjęcie, które dostał SMS-em od Diego. Byłam zła i jednocześnie smutna. Patrzałam tylko Leonowi w oczy licząc na to, że mnie zrozumie. - Wychodzę. - Powiedział w pewnej chwili.
     - Leon! - zawołałam za nim.
      Stanął w drzwiach i patrzył się na mnie.
     - Leon! Leon proszę cię porozmawiajmy.
     - Nie mogę. Mam trening.
     - Zadzwoń jak skończysz. - poprosiłam.
     - Jak przemyślę. - odpowiedział i chciał wyjść.
     - Leon?. - Odwrócił się i spojrzał na mnie. - Kocham cię.
     Wyszedł. Usiadłam na kanapę i płakałam. Nie wiedziałam, co teraz będzie. Co będzie z nami? Czy Leon zrozumie, że to wszystko przez Diego? Wszystko jest zupełnie tak jak w śnie. Koszmar stał się rzeczywistością. Nie domyśliłam się wtedy jednak, że koszmar dopiero się zaczyna.

_____________________________________________________________________________
Jest kolejny rozdział. Jak wam się podoba? Postanowiłam trochę zmienić rozdziały i będą teraz do nich dodawane zdjęcia lub gify. Pro po "Pamiętnika Violetty" nie będzie go jednak. Bo to nie będzie potrzebne, ponieważ byłoby tam tylko to co myśli Violetta. Np. "...Wyszedł. Usiadłam na kanapę i płakałam..." itd.
Mam nadzieję, że będziecie czekać na kolejny rozdział. Życzcie weny jeśli tak :)

www.niezawszejestkolorowo.blogspot.com
www.facebook.com/AdminkaDzunglaaa
ask.fm/iDzunglaaa
dlverdasofficial@gmail.com

Besos :*

D.L.V.

piątek, 16 maja 2014

Rozdział 17 "Poślubna pobudka Ludmiły"

     Ludmiła 
     Wreszcie skończyła się piosenka, a wraz z nią ta piękna chwila, która według mnie trwała zbyt krótko. Wjechał piękny, wielki tort weselny z figurkami stojącymi na szczycie. Wyglądały one jak ja i Federico. Niestety to co piękne dobiega końca. Impreza się zakończyła. Razem z Federico pojechaliśmy do naszego domu. Postanowiliśmy, że Federico wprowadzi się do mnie, ponieważ niedawno przyleciał z Hiszpanii (dokładniej z Barcelony). I na ten czas mieszkał w małej kawalerce. Weszłam do domu i padłam zmęczona na kanapę.
     - Zmęczona? - zapytał ze zdziwieniem Fede.
     - Ani mi nie gadaj. Nogi mnie bolą! - poskarżyłam się.
     - Czyli impreza była udana. - Odparł zadowolony.
     - No, a jak inaczej. - poparłam jego zdanie.
     Później już byłam tak zmęczona, że spałam do 11:35. Spałabym dłużej, ale obudził mnie Federico. On nie da człowiekowi się wyspać. Wszedł do sypialni z łyżką w jednej ręce, a garnkiem w drugiej i zaczął walić łyżką w garnek.
     - Wstawać! - krzyknął.
     - Jeszcze nie! - zawołałam i wtuliłam się w kołdrę jeszcze bardziej. Wtedy głos Fede na chwilę ucichł. Niestety nie na długo. Gdy myślałam, że wreszcie odpuścił i da mi pospać usłyszałam nad głową ten przeklęty garnek i głos Federico.
     - Wstajemy!
     Zmęczona tym wszystkim wreszcie wstałam z łóżka.
     - Federico pogięło cię?
     - Witam w nowej rzeczywistości! - oznajmił śmiejąc się. Przewróciłam oczami i znowu położyłam się do łóżka.
     - Wstajemy! - Matko Boska! Mam tego serdecznie dość. Wstałam więc, wyrwałam mu garnek z rąk i nad tym jego pustym łbem walnęłam mocno w naczynie.
     - To za karę! - powiedziałam.
     - Za co? - zapytał śmiejący się z tego Fede.
     - Jak Fede Lu, tak Lu Fede! - Usprawiedliwiłam i znowu położyłam się spać. Federico nareszcie przestał mnie budzić. Nagle zadzwonił telefon. Była to Natalia.
     - Ja pierniczę, nie dadzą człowiekowi pospać!
                                                 
                                               *** ROZMOWA TELEFONICZNA***
                                              - Halo? - powiedziałam zaspana.
                                              - Cześć Lu. Obudziłam cię? - zapytała na wstępie Natalia.
                                              - Nie ty, tylko Fede. Wyobraź sobie, że przyszedł z garnkiem i łyżką, żeby mnie obudzić. - Poskarżyłam się przyjaciółce. A ta zamiast mi współczuć zaczęła się z tego śmiać! - Nati to nie jest ani trochę śmieszne! 
                                              - Właśnie, że jest! - wydusiła śmiejąca się Natka. 
                                              - Ty mnie ani trochę nie rozumiesz! 
                                              - No, ale to naprawdę  jest śmieszne! 
                                              - No, może trochę. - przyznałam. 
                                              - Natalia!? - usłyszałam głos Maxiego. 
                                              - Idę! - odkrzyknęła tak, żeby ją słyszał. - Lu, muszę kończyć. Obiecałam Maxiemu, że zjemy razem obiad. 
                                              - Obiad? Jest dopiero 11:55! - mówiąc to spojrzałam na zegarek
                                              - Idziemy jeszcze na miasto. Muszę kończyć, cześć.
                                              - Pa pa! - pożegnałam przyjaciółkę i po raz setny położyłam się spać.

     - Ludmiła! Zrobiłem naleśniki! Chodź!
     - Yyyyyy! Ludzie, dajcie mi spać!
     - Lu? Mówiłaś coś?
     - Nie!. - Wyszłam z grymasem z sypialni.
     Gdy już się ogarnęłam zeszłam na dół.
     - Naleśniki ci stygną! - Powiedział oburzony Federico.
     - A od kiedy ty naleśniki umiesz robić? - spytałam zdziwiona.
     - Ślub zmienia człowieka. - Powiedział z uśmiechem Federico.
 _________________________________________________________________________________
     Kolejny rozdział jest. Przepraszam za to, że trochę krótki, ale straciłam poczucie czasu i jeżeli chciałam go dodać w piątek to musiał on być taki krótki. Mam nadzieję, że on wam się spodobał i, że będziecie czekać na następny, który pojawi się już za tydzień w piątek i mam nadzieję, że będziecie również czytać pamiętnik Violetty, który pojawi się już za tydzień, bo nie zdążyłam napisać wszystkiego. Zachęcam was do odwiedzania mojego 2 bloga www.niezawszejestkolorowo.blogspot.com oraz do obserwowania mnie na google+.

Besos :*

D.L.V.