Leonetta w innym świetle ♥.♥

Leonetta w innym świetle ♥.♥
♥Leonetta w innym świetle ♥.♥ ♥Blog

wtorek, 22 kwietnia 2014

Ankieta zamknięta, głosy podliczone, co dalej?

Hola.
Jak sami zauważyliście po tytule ankieta została zamknięta. Głosy zostały przez nią wyliczone i teraz co dalej?
A więc. ... oto jej wyniki.


Jak oceniacie bloga?

The best blog
  9 (47%)
 
Najlepszy
  4 (21%)
 
Może być
  4 (21%)
 
Weź go zamknij!
  3 (15%)
 
Yyy... Okropieństwo!
  2 (10%)
 

Liczba głosów do tej pory: 19
Ankieta zamknięta

Nie wiem co mam zrobić w takim wypadku. Większość lubi moje rozdziały, ale dużo osób po przeczytaniu ich twierdzi, że nie są najlepsze, a nawet okropne. No cóż. Wiem, wiem mogłabym w tej chwili powiedzieć: Jak ich to nie interesuje, to niech nie czytają. Ale ... no nie wiem... Zastanowię się. Bo też nie zawsze mam na to czas. Jeżeli do 5 maja nie pojawi się kolejny rozdział to pojawi się informacja. Czekam jeszcze na wasze opinie na ask.fm/iDzunglaaa.
Możecie tam pisać co o tym wszystkim myślicie.

Besos :*

D.L.V

wtorek, 15 kwietnia 2014

End?

Hola!
Tak po długiej przerwie... wracam (chyba). Rozdział miał być napisany do 21.04.14, ale na razie wstrzymuję się od jego pisania. Jeżeli chcecie być ze mną na bieżąco (jeśli mnie lubicie i lubicie też moje blogi) odwiedźcie tego bloga: http://niezawszejestkolorowo.blogspot.com/  
Tak się powstrzymuję od tego rozdziału ponieważ... no... sami spójrzcie na ankietę (prawa strona bloga). Widać, że nie interesują was te rozdziały. No cóż. Chciałabym więc poczekać na zakończenie ankiety i wtedy rozważyć dalszą działalność bloga to znaczy czy będę dalej pisać. Wszelkie informacje na ten temat będziecie mogli znaleźć w linku ukazanym powyżej. A na razie do zobaczenia :*

Besos :*

//D.L.Verdas

czwartek, 27 marca 2014

Mój 4 blog. Koniecznie przeczytaj 1 post!



To blog, na którym CODZIENNIE będą pojawiały się nowe wpisy. Jeżeli chcecie dowiedzieć się coś o tym blogu (Leonetta w innym świetle ♥.♥) to przeczytajcie post: Początki zawsze są trudne. 
 
Oczywiście rozdziały będę pisać dalej =)

Besos :*

//Lea

Informacja.

Jeżeli chcecie na bieżąco być informowani o nowych rozdziałach na blogu raz po raz zajrzyjcie tutaj:
[ klik ]
Jeżeli znajdą się pytania do mnie kierujcie je tutaj: [ klik ]

Na różnych stronach znajdziecie mnie pod różnymi nazwami :).
Tak, trochę szukania jest, ale przeważnie to Lea Verdas, Dżungla lub Dzunglaaa

Tak informacja. ;)

//Lea

czwartek, 27 lutego 2014

Rozdział 15 "Przed ślubem".

     Violetta
     Po tej całej aferze z Die... zaraz, zaraz! VIOLETTA! Nie wypowiadaj tego imienia! No, okey.  No to po tej aferze i zjedzonym pożywnym śniadanku Leon i Fran wyszli by się przygotować na wesele Fedemiły.
     O godzinie 11:30 Leon przyszedł po mnie wystrojony, że ho, ho! Był tak elegancki, że patrzyłam na niego z zachwytem. Ach... VIOLETTA! Ogarnij się dziewczyno!
     - Hej kochanie. - Przywitał się. - Wyglądasz... Łał... Wyglądasz... - brakło mu słów.
     - Dziękuję. - Odpowiedziałam na niedokończony komplement. - Ty też wyglądasz całkiem... Łał. -Mnie tez słów brakło.
     - To jak - zapytał - idziemy?
     - Ta, tak. - otrząsnęłam się z zamyślenia. - Wezmę tylko torebkę.
     Skoczyłam na górę po torebkę.
     - Telefon! Nie wzięłam telefonu! - Zorientowałam się wychodząc z pokoju. - Oj, Violu. Gdzie ty masz głowę! - Skarciłam sama siebie. Biorąc telefon do ręki zauważyłam, że mam 5 nieodebranych połączeń i SMS od ... Diega... "Spierniczaj debilu" - pomyślałam. - "Nie będziesz mi psuł tego dnia. Ani mnie, ani nikomu innemu!"
     - Violu?! - Usłyszałam głos z dołu. - Violu nie chce nic mówić, ale jak się nie pośpieszysz, to nie zdążymy! - Powiedział.
     - Już idę! - Odpowiedziałam i wyszłam z pokoju. Zamknęłam dom i ruszyliśmy do kościoła.
     Leon
     Violetta z początku drogi szła zamyślona. Później już się odezwała i rozmawialiśmy długo w drodze do kościoła.
     - O, hej Marco, hej Fran. - Powiedzieliśmy.
     - Cześć. - odpowiedzieli.
     - Już się baliśmy, że nie zdążymy! - Powiedziała zdyszana Francesca.
     - Ja też. - Odpowiedziałem. - Violetta strasznie długo się gramoliła.
     - Wcale nie. - Zaprzeczyła, ale i tak nikt jej nie uwierzył, więc wszyscy się śmiali.
     Francesca
     Przed kościołem spotkaliśmy Camilę, Maxiego i Naty dyskutujących ze sobą tak... ym... słodko. No. Była tam też oczywiście para młoda - Fedemiła.
     Chłopacy poszli naprzód (Marco, Leon i Maxi), a Viola, gdy zauważyła, że chłopacy już odeszli dość daleko zatrzymała mnie i Camilę.
     - Co się stało? - Zapytała Cami.
     - Patrz. - Powiedziała Violetta podając nam swój telefon.
     - 5 nieodebranych połączeń i SMS. - Powiedziałam.
     - Od... - Zaczęła Viola
     - Diega... - Zauważyła Cami, po czym ją zamurowało.
     - Czytam SMS-a - Oznajmiłam. - Czemu nie odbierasz ode mnie telefonu? Przepraszam za to wczoraj. Violu, zrozum. Ja cię kocham! - Przeczytałam i mnie także zamurowało.
     - Ej! - Zawołał Marco. - Mają panie zamiar w końcu tu do nas przyjść?
     Spojrzałyśmy na siebie trochę nerwowo i poszłyśmy do kościoła.
________________________________________________________________________________
Kolejny rozdział - jak się zapewne domyślacie - to już będzie na pewno ślub Fedemiły. Po prostu tak pasowało, aby ślub i wesele zrobić razem w rozdziale, a tak byłoby za długo.

Besos :*

//Lea

środa, 26 lutego 2014

Zamknąć, nie zamknąć. Zawiesić, nie zawiesić. Usunąć, nie usunąć. Doradźcie.

Przyjmuję każdą krytykę. Twoja krytyka mnie nie dotyka! Więc skoro myślicie, że mój blog to okropieństwo, to może powinnam przestać pisać i zająć się czymś innym? Głosowaliście i niektórzy twierdzą, że mój blog to okropieństwo. Liczę się z waszym zdaniem więc pytam się o radę. Doradźcie.

//Lea

Rozdział 14 'Przedślubna awantura".

     Violetta
     - Federico - powiedziała Ludmiła. - Jesteś najgorszym człowiekiem jakiego w życiu swym spotkałam! 
     - Ty wcale nie lepsza! - Odpowiedział. Fe! Odkrzyknął. 
     - Nie mogę żyć z kimś takim jak ty! 
     - No i dobrze! - krzyknął. - Ślubu nie będzie! 
     - Jesteś idiotą, Marco. IDIOTĄ! - Darła się Fran. 
     - Nie bądź zła! 
     - Jak mam nie być zła? No? Powiedz,  jak? 
     - Taki przypadek... - Ratował się bezsilnie. 
     - Przypadek? Przypadek to zaraz będzie jak ci w mordę przywalę! - Wszyscy na tym weselu się kłócili. Tylko Maxi rozmawiał z Naty jakby się znali od dawna. A mówił  do niej tak pięknie, z taką miłością w głosie...! A ona mu tak samo odpowiadała... ACH! Violetta! Ogarnij się! Masz do załatwienia coś bardzo ważnego, a ty się tu rozczulasz! OCH! 
     - Nie mogłeś! - Zaczęłam Krzyczeć na cały głos! 
     - Czego nie mogłem? - Pytał ironicznie Leon. 
     - Całować się z Larą ty debilu! - Darłam się wniebogłosy.
     - I dobrze zrobiłem! A ty, co? Wcale nie lepsza! 
     - Ja? Obwiniasz tutaj mnie? 
     - A kogo innego? To nie ty mówiłaś "Och, Diego! Ten idiota Leon już nigdy nie stanie nam na drodze! Zawsze będziemy razem ty i ja! ZAWSZE! Tylko my. Violetta i Diego. Diegoletta". - To ostatnie słowo zapadło mi w pamięć i jak echo się powtarzało.: Diegoletta, Diegoletta, Diegoletta... 
     - NIE! - Wstałam z łóżka i zaczęłam krzyczeć. Obudził mnie bowiem telefon.
                           
                            ***Rozmowa telefoniczna***
                            - Halo? Violu? Viola? Violetta!
                            - Tak? To, to ym to to ja - jąkałam się.
                            - No jasne, że ty. - Odpowiedział głos w słuchawce.
                            - Fran! Miałam okropny sen. Dobrze, że zadzwoniłaś, bo kto wie co by się dalej w nim działo!
                            - To straszne. Opowiadaj. Może będzie ci lepiej.
                            - Byłyśmy na weselu. No wiesz, u Fede i Lu. No. I Ludmiła zaczęła się drzeć na Fede, Fede na nią. Ty zaczęłaś się drzeć na Marco, Marco na ciebie. W końcu ja na Leona, a Leon na mnie. I tylko Maxi i Naty rozmawiali tak serdecznie i z miłością w głosie.
                            - Słuchaj - Zaczęła, ale nie skończyła bo jej przerwałam.
                            - I wtedy powiedziałam Leonowi, że jest debilem, bo całował się z Larą, a on na to, że ja nie jestem wcale lepsza, bo mówiłam do Diega coś, że ym... mamy być razem i w ogóle... no nie wiem. Nie pamiętam. Jedno mi tylko zostało w głowie i wyjść nie może: "Diegoletta".
                            - Słuchaj. Tutaj potrzebujesz rady. Dobrej rady. - Kontynuowała. - Prze de wszystkim się uspokój. Ja zaraz będę. - Powiedziała i dosłownie za chwilę usłyszałam dzwonek do drzwi.

     - Szybka jest. - Przyznałam i zeszłam na dół. Niestety widok osoby w drzwiach nie ucieszył mnie, a raczej - co gorsza - pogorszył mi nastrój.
     - Hej kotku! - Powiedział Diego.
     - Do widzenia. - Powiedziałam i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
     - Ej! - Krzyknął i wtargnął do środka. W tym momencie przed drzwiami stanęła Fran.
     - Hej Violu już jeesteeem? - Zakończyła zdanie z bardzo dziwną miną. - Co on tu robi? - Zapytała.
     - D Diego ju już sobie idzie. - Powiedziałam. Francesca podeszła do mnie i szepnęła mi na ucho.:
     - Dopiero co mówiłaś mi, że miałaś koszmar między innymi przez niego, a teraz wpuściłaś go do środka!
     - To nie ja! To on sam! - Zaprzeczyłam. Ale Diego przerwał naszą rozmowę.
     - Wiecie, że w towarzystwie nie szepta się sobie na ucho?
     - ZAMKNIJ SIĘ! - Krzyknęłyśmy i zaczęłyśmy gadać dalej.
     - Jak sam?
     - Normalnie!
     - Wywal go stąd!
     - Nie umiem!
     - Czemu?
     - Nie wiem jak!
     - To zrobię to za  ciebie. - Odwróciła się i ze sztucznym uśmiechem na twarzy oznajmiła:
     - Diego, byłbyś tak miły i wyszedłbyś stąd?
     - Nie. - Odparł.
     - SIO! - Wydarła się Fran.
     - Fran! Fran, spokojnie. - Uspokajałam.
     - Nie! - Odpowiedziała i dalej kontynuowała swoją mowę: - Wyjdziesz dobrowolnie, albo wyprowadzę cię stąd siłą. - Powiedziała nieco poważniej.
     - Siłą? Acha! Na pewno! - Zaśmiał się.
     - Oj teraz to już przegiąłeś! - Krzyknęła i rzuciła się na niego.
     - Fran! Fran, spokojnie! Uspokój się! - Powtórzyłam. I wszyscy w trójkę zaczęliśmy się drzeć. A wyglądało to tak zabawnie, choć wcale to zabawne nie było. Fran rzuciła się na Diega, ja na Fran, żeby ich rozdzielić, aż tu nagle wszedł Leon. I wszyscy ucichli. Spojrzał na nas i powiedział:
     - Violu, kochanie powiesz mi co tu się dzieje? - Zapytał trzymając nerwy na wodzy.
     - Yyy... No tak widzisz. Dużo by opowiadać. - Odparłam.
     - Mam czas.
     - No, więc tak. Miałam straszny sen. Wszyscy się kłócili i nagle zadzwoniła Francesca, później do domu wparował Diego, zrobił awanturę, później przylazła Fran i dolała oliwy do ognia, i, i teraz przyszedłeś ty. - Opowiedziałam mu ładnie całą historię na jednym wdechu. Pokręcił głową i gdy Fran wskazała wzrokiem na Diega, Leon wyprowadził go z budynku (nieźle się awanturował) po czym usiedliśmy wszyscy przy stole i zjedliśmy naleśniki. Taka to była ta Przedślubna awantura.
____________________________________________________________________________
Wiem, że miał być ślub Fedemiły, ale tak chciałam urozmaicić tą opowieść i tak mi ta awantura pasowała, że no po prostu  tak wyszło. I tak z innej beczki to ten rozdział pisałam w godzinkę, więc wiem, że nie jest za doskonały.

Besos.

//Lea