sobota, 25 stycznia 2014
Zmiany?
Już niedługo nadejdą nowe zmiany na blogu. Np. prawdopodobnie zmienię nazwę. Nie wiem jeszcze na jaką ;D (możecie poradzić w komentarzach :*) Zmienię też tytuł bloga na Leonetta w innym świetle. I parę innych rzeczy. Rozdzialik w 40% gotowy :*
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 12 "Co się stało Violi?".
Leon
- O Boże! Lara! Lara, coś ty jej zrobiła? - wydarłem się.
- Przewróciła się.
- Nie kłam! Słyszałem jak się na nią darłaś!
- Nie kłamie! Mam gdzieś ciebie i tą całą twoją Violetkę! Wszystko się kręci dookoła niej! Viola to..., Viola tamto.... Mam tego dosyć Leon! Serdecznie dosyć! A jak masz z tym problem, to zabieraj swoje rzeczy i wont z tond! - Po tych słowach zaniemówiłem. Nie znałem Lary od tej strony. Wiedźma przebrzydła! Ale co się stało z Violą? Boję się, że to coś poważnego.
Francesca
Przed chwilą wyszłam od Ludmiły. Szłam na spotkanie z Marco. Przechodziłam obok toru motocrossowego. Nagle usłyszałam krzyki Violetty i Lary, a później głos Vilu umilkł i słyszałam już tylko Leona i Larę. Szybko do nich pobiegłam.
- Leon! - zawołałam. Odwrócił się w moją stronę. - Leon! Leon co się stało? - nagle zawołałam - Violetta! - i podbiegłam do mojej przyjaciółki. - Violetta! Violu odezwij się! Coście jej zrobili? - zwróciłam się do Leona i Lary. Leon się dziwnie spojrzał.
- Twierdzisz, że mogłem coś zrobić Violi? Mojej kochanej Violi? - zapytał.
- Oj weź już przestań Violować! - krzyknęła Lara.
- Zamknij się! - Krzyknęłam z Leonem. Spojrzałam na Violettę. Zobaczyłam w jej dłoni komórkę, a w niej zdjęcie Leona i Lary całujących się. Podbiegłam do Leona.
- Ty świnio! Jak mogłeś!
- Ale o co ci chodzi Fran? - zapytał mnie.
- O co mi chodzi? O co mi chodzi? Oto mój drogi. - Pokazałam mu zdjęcie.
- Fran już ci tłumacze.
- Nie ma tu nic do tłumaczenia!
- Fran, to nie tak jak myślisz! To Lara... Ona to wszystko uknuła!
- Co? - zapytała Lara.
- Rzem z Diego!
- My tu gadu, gadu, a co z Violą? Zawieźmy ją do szpitala.
Po paru minutach karetka zabrała Vilu do szpitala. Co jej się stało? Muszę obdzwonić dziewczyny.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki. Chciałam wam podziękować za te wszystkie komentarze. Naprawdę bardzo mi miło. Te komentarze sprawiły, że zaczęłam pisać ten rozdział i lepiej się poczułam z myślą, że czytacie i podoba wam się to co czytacie.
Besos :*
Lea
- O Boże! Lara! Lara, coś ty jej zrobiła? - wydarłem się.
- Przewróciła się.
- Nie kłam! Słyszałem jak się na nią darłaś!
- Nie kłamie! Mam gdzieś ciebie i tą całą twoją Violetkę! Wszystko się kręci dookoła niej! Viola to..., Viola tamto.... Mam tego dosyć Leon! Serdecznie dosyć! A jak masz z tym problem, to zabieraj swoje rzeczy i wont z tond! - Po tych słowach zaniemówiłem. Nie znałem Lary od tej strony. Wiedźma przebrzydła! Ale co się stało z Violą? Boję się, że to coś poważnego.
Francesca
Przed chwilą wyszłam od Ludmiły. Szłam na spotkanie z Marco. Przechodziłam obok toru motocrossowego. Nagle usłyszałam krzyki Violetty i Lary, a później głos Vilu umilkł i słyszałam już tylko Leona i Larę. Szybko do nich pobiegłam.
- Leon! - zawołałam. Odwrócił się w moją stronę. - Leon! Leon co się stało? - nagle zawołałam - Violetta! - i podbiegłam do mojej przyjaciółki. - Violetta! Violu odezwij się! Coście jej zrobili? - zwróciłam się do Leona i Lary. Leon się dziwnie spojrzał.
- Twierdzisz, że mogłem coś zrobić Violi? Mojej kochanej Violi? - zapytał.
- Oj weź już przestań Violować! - krzyknęła Lara.
- Zamknij się! - Krzyknęłam z Leonem. Spojrzałam na Violettę. Zobaczyłam w jej dłoni komórkę, a w niej zdjęcie Leona i Lary całujących się. Podbiegłam do Leona.
- Ty świnio! Jak mogłeś!
- Ale o co ci chodzi Fran? - zapytał mnie.
- O co mi chodzi? O co mi chodzi? Oto mój drogi. - Pokazałam mu zdjęcie.
- Fran już ci tłumacze.
- Nie ma tu nic do tłumaczenia!
- Fran, to nie tak jak myślisz! To Lara... Ona to wszystko uknuła!
- Co? - zapytała Lara.
- Rzem z Diego!
- My tu gadu, gadu, a co z Violą? Zawieźmy ją do szpitala.
Po paru minutach karetka zabrała Vilu do szpitala. Co jej się stało? Muszę obdzwonić dziewczyny.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki. Chciałam wam podziękować za te wszystkie komentarze. Naprawdę bardzo mi miło. Te komentarze sprawiły, że zaczęłam pisać ten rozdział i lepiej się poczułam z myślą, że czytacie i podoba wam się to co czytacie.
Besos :*
Lea
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział 11 "Kolejne przygotowania i okrutna kłutnia".
Federico
... Federico, ja... - Lu znowu zaniemówiła. Może wyskoczyłem z tym nie w porę?
- Przepraszam Lu. - powiedziałem i wstałem. - Od zawsze mi się podobasz, wiesz? Może się pośpieszyłem. Nie przyjmij tego źle.
- Fede, ja... - spojrzałem na nią. - Tak. - usłyszałem z jej ust.
- Niech żyją! - krzyknęły dziewczyny.
Ludmiła
Zupełnie się tego nie spodziewałam. Oczywiście Fede zawsze mi się podobał. Cieszę się, że teraz jestem z Federico.
- A więc - zaczęła Violetta - a więc na co czekać? Sala zamówiona, suknie masz.
- Ale, że jak, że dzisiaj? - zapytałam.
- Nie Lu. - odparła. - jutro. - spojrzałam na Fede. Pokiwał potakująco głową. Popatrzyłam na dziewczyny.
- Wiecie ten piątek trzynastego jednak jest dla mnie szczęśliwy.
Leon
Poszedłem na tor motocrossowy by trochę potrenować. Niestety była tam Lara. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
- Leon! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Odrzuciłem ją. - Co ci? - zapytała.
- Wiesz, nie mam czasu przyszedłem tu potrenować.
- A. Rozumiem. Nie chcesz ze mną gadać. Może wydaje ci się, że jestem jakaś dziwna, ale zrozum mnie. Ty mi się naprawdę podobasz.
- Lara...
- Nie Leon. Okey, przestanę. A jak tam u Violetty?
Spojrzałem na nią.
- Dobrze. Gdzie mój motor? - zapytałem i gdy go zobaczyłem zacząłem do niego iść. Lara mnie zatrzymała.
- Czekaj! Leon, pogadajmy!
- Nie mamy o czym.
Lara
Zrozumiałam, że Leon myśli tylko o Violettcie, więc postanowiłam działać. Miałam plan. Taki jak miał Diego. Najpierw ja zrobiłam zdjęcie jak on i Viola się całują i wysłałam do Leona. Teraz Diego zdjęcie, które zrobi wyśle do Violetty. Podbiegłam do Leona i go pocałowałam. Mój brat ukryty w krzakach zrobił zdjęcie i natychmiast wysłał do Violetty.
Violetta
Siedziałam jeszcze u Lu i oglądałyśmy film. Ludmi z Fede siedzieli słodko razem, a ja i dziewczyny patrzyłyśmy na nich, zamiast na film. Nagle dostałam wiadomość od nieznanego numeru. To było zdjęcie a na nim Leon i Lara całujący się...
- Dziewczyny ja muszę już iść spotkamy się później w "Estella".
- Oki. Pa pa. - odpowiedziały razem z Federico.
Byłam w drodze na tor motocrossowy. Chciałam pogadać z Leonem. Nie było go. Widziałam tylko Larę i słyszałam odgłos motoru. Leon trenował. Chciałam podejść bliżej, ale zatrzymała mnie Lara.
- Czego chcesz? - zapytała.
- Chcę porozmawiać z Leonem.
- Ach tak. Sprawy sercowe.
- A żebyś wiedziała. - odparłam zła, choć tego nie pokazywałam. - Odsuń się, chcę przejść.
- Nie! - krzyknęła.
- Bo co?
- Bo to! - krzyknęła i mnie odepchnęła.
- Zostaw mnie! Chcę się spotkać z Leonem i nikt mi w tym nie przeszkodzi! - krzyknęłam.
- Ja ci przeszkodzę! - wydarła się i popchnęła mnie jeszcze mocniej. Upadłam na ziemię.
Leon
Kończyłem właśnie jazdę, gdy usłyszałem krzyki rozpoznałem głos Lary i ... Violetty. Wystraszyłem się i pobiegłem do miejsca skąd słychać było głośne krzyki. Nagle umilkły. Gdy dotarłem na miejsce zobaczyłem Violettę na ziemi. Nie ruszała się. W jej rękach leżał telefon z zdjęciem moim i Lary.
... Federico, ja... - Lu znowu zaniemówiła. Może wyskoczyłem z tym nie w porę?
- Przepraszam Lu. - powiedziałem i wstałem. - Od zawsze mi się podobasz, wiesz? Może się pośpieszyłem. Nie przyjmij tego źle.
- Fede, ja... - spojrzałem na nią. - Tak. - usłyszałem z jej ust.
- Niech żyją! - krzyknęły dziewczyny.
Ludmiła
Zupełnie się tego nie spodziewałam. Oczywiście Fede zawsze mi się podobał. Cieszę się, że teraz jestem z Federico.
- A więc - zaczęła Violetta - a więc na co czekać? Sala zamówiona, suknie masz.
- Ale, że jak, że dzisiaj? - zapytałam.
- Nie Lu. - odparła. - jutro. - spojrzałam na Fede. Pokiwał potakująco głową. Popatrzyłam na dziewczyny.
- Wiecie ten piątek trzynastego jednak jest dla mnie szczęśliwy.
Leon
Poszedłem na tor motocrossowy by trochę potrenować. Niestety była tam Lara. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
- Leon! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Odrzuciłem ją. - Co ci? - zapytała.
- Wiesz, nie mam czasu przyszedłem tu potrenować.
- A. Rozumiem. Nie chcesz ze mną gadać. Może wydaje ci się, że jestem jakaś dziwna, ale zrozum mnie. Ty mi się naprawdę podobasz.
- Lara...
- Nie Leon. Okey, przestanę. A jak tam u Violetty?
Spojrzałem na nią.
- Dobrze. Gdzie mój motor? - zapytałem i gdy go zobaczyłem zacząłem do niego iść. Lara mnie zatrzymała.
- Czekaj! Leon, pogadajmy!
- Nie mamy o czym.
Lara
Zrozumiałam, że Leon myśli tylko o Violettcie, więc postanowiłam działać. Miałam plan. Taki jak miał Diego. Najpierw ja zrobiłam zdjęcie jak on i Viola się całują i wysłałam do Leona. Teraz Diego zdjęcie, które zrobi wyśle do Violetty. Podbiegłam do Leona i go pocałowałam. Mój brat ukryty w krzakach zrobił zdjęcie i natychmiast wysłał do Violetty.
Violetta
Siedziałam jeszcze u Lu i oglądałyśmy film. Ludmi z Fede siedzieli słodko razem, a ja i dziewczyny patrzyłyśmy na nich, zamiast na film. Nagle dostałam wiadomość od nieznanego numeru. To było zdjęcie a na nim Leon i Lara całujący się...
- Dziewczyny ja muszę już iść spotkamy się później w "Estella".
- Oki. Pa pa. - odpowiedziały razem z Federico.
Byłam w drodze na tor motocrossowy. Chciałam pogadać z Leonem. Nie było go. Widziałam tylko Larę i słyszałam odgłos motoru. Leon trenował. Chciałam podejść bliżej, ale zatrzymała mnie Lara.
- Czego chcesz? - zapytała.
- Chcę porozmawiać z Leonem.
- Ach tak. Sprawy sercowe.
- A żebyś wiedziała. - odparłam zła, choć tego nie pokazywałam. - Odsuń się, chcę przejść.
- Nie! - krzyknęła.
- Bo co?
- Bo to! - krzyknęła i mnie odepchnęła.
- Zostaw mnie! Chcę się spotkać z Leonem i nikt mi w tym nie przeszkodzi! - krzyknęłam.
- Ja ci przeszkodzę! - wydarła się i popchnęła mnie jeszcze mocniej. Upadłam na ziemię.
Leon
Kończyłem właśnie jazdę, gdy usłyszałem krzyki rozpoznałem głos Lary i ... Violetty. Wystraszyłem się i pobiegłem do miejsca skąd słychać było głośne krzyki. Nagle umilkły. Gdy dotarłem na miejsce zobaczyłem Violettę na ziemi. Nie ruszała się. W jej rękach leżał telefon z zdjęciem moim i Lary.
sobota, 7 grudnia 2013
Rozdział 10 "Nieudany ślub i zaskakujący pierwszy krok."
Ludmiła
Nareszcie nastał ten dzień! Ten wielki dzień dla mnie i Tomasa. Mieliśmy wziąć ślub! Wszystko było już przygotowane. Gdy byłam wczoraj na mieście z dziewczynami Tomas kupował garnitur. Jestem taka podekscytowana! O 10:00 miały przyjść dziewczyny by pomóc mi się przygotować. Oglądałam jeszcze przez chwilę swoją suknię gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To dziewczyny. Odstawiły się niemożliwie. Sukienka Violetty była bardzo ładna. Camila i Francesca miały zielone sukienki, a Natalia wyglądała w swojej bosko. Fran wpięła mi welon, Viola zrobiła mi makijaż, Camila poszła do salonu po kwiaty, a Naty mnie czesała.
- Ty Lu, a gdzie Tomas? - zapytała Camila.
- Na pewno szykuje się u chłopaków. Oni mu pomagają. - odparłam.
- Tylko żeby się zjawił. - powiedziała Francesca.
- Fran! - Skarciła ją szeptem Viola.
- No co?! - oburzyła się. - Różnie może być.
- Zmieńmy temat. - zasugerowała Cami.
- Dobry pomysł. - poparłam przyjaciółkę.
Byłam już gotowa, ale nie było Tomasa.
- Lu, co ci jest? Musimy już iść. A gdzie Tomas? Lu?! - zaczęły wołać dziewczyny.
- Lu, czy ty płaczesz? - zapytała Viola. Płakałam. Płakałam i dzwoniłam do Tomasa.
- Nie odbiera. - powiedziałam przez łzy.
- Kto? - zaciekawiła się Fran.
- Tomas. - Tomas nie odbierał telefonu. Bałam się, że coś mu się stało.
- Na pewno jest już w kościele. Chce ci zrobić niespodziankę. - pocieszały dziewczyny.
Kilka minut później byłyśmy już w drodze do kościoła. Gdy wysiadłam z samochodu zauważyłam Federico - mojego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa.
- Fede przyjechałeś! - wrzasnęłam na jego widok.
- Nie mógł bym opuścić tak ważnego dnia. - oznajmił.
Spróbowałam jeszcze raz zadzwonić do Tomiego. Bez skutecznie, nie odbierał.
Tomas
Byłem ubrany w garnitur, lecz nie pojawiłem się na ślubie i nie miałem zamiaru się tam pojawić. Byłem w drodze na tor motocrossowy. Nie chciałem być z Ludmiłą. Nawet nie wiem jak miało dość do tego ślubu. Oświadczyłem się Lu tylko dlatego, że inne dziewczyny były zajęte, wszyscy moi kumple mieli dziewczyny, a ja nie i nie chciałem być gorszy. "Nie kocham Lu. Kocham Larę. Teraz już to wiem. Zerwę z Ludmiłą."- pomyślałem i tak zrobiłem. Napisałem do Ludmiły: Droga Lu. Nasz związek nie ma sensu. Przepraszam, że nie powiedziałem ci tego wcześniej. Z NAMI KONIEC!".
Zauważyłem Larę. Moją piękną Larę.
- Lara! - zawołałem.
- Tomas? Co ty tu robisz? Czy ty nie masz teraz ślubu? - zapytała.
- Nie. To znaczy tak, ... ale nie. - wydukałem
- Czyli? - zapytała ponownie.
- Zerwałem z Ludmiłą. Chcę być tylko z tobą, Lara! Kocham cię!
- Haha. - zaśmiała się Lara. - Nie rozumiesz?
- Nie, nie rozumiem. - powiedziałem.
- Ja kocham Leona. Nie ciebie, Leona. - oznajmiła.
- Ale ja...
- Idź. - powiedziała.
- Ale....
- Idź! - powtórzyła.
Poszedłem.
Ludmiła
- Łapcie mnie, bo mdleje! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Lu co się stało? - wrzasnął Fede. Pokazałam mu sms-a, którego dostałam od Tomasa. - Niemożliwe.
- Możliwe. - odparłam.
- Ludmiła nie martw się, koleś nie był ciebie wart. - Oznajmiła Natalia.
- To idiota! - wrzasnęła Francesca.
- Ślub odwołany. Idźcie do domu. - powiedziałam do gości.
Federico
"Skoro Lu już nie jest z Tomasem, to może warto..." - myślałem. Ludmi od dawna mi się podobała, a że miałem pierścionek w kieszeni (rodzinny zawszę go noszę na wszelki wypadek :p) postanowiłem działać.
- Lu... - zacząłem.
- Tak? - zapytała zapłakana. Wtedy uklęknąłem na jedno kolano, wyciągnąłem pierścionek i zapytałem:
- Ludmiło Ferro, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Ludmiła zaniemówiła, później się ocknęła i powiedziała:
- ....
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to się rozpisałam. Byłam tym rozdziałem taka podekscytowana, że musiałam go napisać jak najszybciej. Mam nadzieję, że się podoba.
Buziaki :*
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie nastał ten dzień! Ten wielki dzień dla mnie i Tomasa. Mieliśmy wziąć ślub! Wszystko było już przygotowane. Gdy byłam wczoraj na mieście z dziewczynami Tomas kupował garnitur. Jestem taka podekscytowana! O 10:00 miały przyjść dziewczyny by pomóc mi się przygotować. Oglądałam jeszcze przez chwilę swoją suknię gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To dziewczyny. Odstawiły się niemożliwie. Sukienka Violetty była bardzo ładna. Camila i Francesca miały zielone sukienki, a Natalia wyglądała w swojej bosko. Fran wpięła mi welon, Viola zrobiła mi makijaż, Camila poszła do salonu po kwiaty, a Naty mnie czesała.
- Ty Lu, a gdzie Tomas? - zapytała Camila.
- Na pewno szykuje się u chłopaków. Oni mu pomagają. - odparłam.
- Tylko żeby się zjawił. - powiedziała Francesca.
- Fran! - Skarciła ją szeptem Viola.
- No co?! - oburzyła się. - Różnie może być.
- Zmieńmy temat. - zasugerowała Cami.
- Dobry pomysł. - poparłam przyjaciółkę.
Byłam już gotowa, ale nie było Tomasa.
- Lu, co ci jest? Musimy już iść. A gdzie Tomas? Lu?! - zaczęły wołać dziewczyny.
- Lu, czy ty płaczesz? - zapytała Viola. Płakałam. Płakałam i dzwoniłam do Tomasa.
- Nie odbiera. - powiedziałam przez łzy.
- Kto? - zaciekawiła się Fran.
- Tomas. - Tomas nie odbierał telefonu. Bałam się, że coś mu się stało.
- Na pewno jest już w kościele. Chce ci zrobić niespodziankę. - pocieszały dziewczyny.
Kilka minut później byłyśmy już w drodze do kościoła. Gdy wysiadłam z samochodu zauważyłam Federico - mojego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa.
- Fede przyjechałeś! - wrzasnęłam na jego widok.
- Nie mógł bym opuścić tak ważnego dnia. - oznajmił.
Spróbowałam jeszcze raz zadzwonić do Tomiego. Bez skutecznie, nie odbierał.
Tomas
Byłem ubrany w garnitur, lecz nie pojawiłem się na ślubie i nie miałem zamiaru się tam pojawić. Byłem w drodze na tor motocrossowy. Nie chciałem być z Ludmiłą. Nawet nie wiem jak miało dość do tego ślubu. Oświadczyłem się Lu tylko dlatego, że inne dziewczyny były zajęte, wszyscy moi kumple mieli dziewczyny, a ja nie i nie chciałem być gorszy. "Nie kocham Lu. Kocham Larę. Teraz już to wiem. Zerwę z Ludmiłą."- pomyślałem i tak zrobiłem. Napisałem do Ludmiły: Droga Lu. Nasz związek nie ma sensu. Przepraszam, że nie powiedziałem ci tego wcześniej. Z NAMI KONIEC!".
Zauważyłem Larę. Moją piękną Larę.
- Lara! - zawołałem.
- Tomas? Co ty tu robisz? Czy ty nie masz teraz ślubu? - zapytała.
- Nie. To znaczy tak, ... ale nie. - wydukałem
- Czyli? - zapytała ponownie.
- Zerwałem z Ludmiłą. Chcę być tylko z tobą, Lara! Kocham cię!
- Haha. - zaśmiała się Lara. - Nie rozumiesz?
- Nie, nie rozumiem. - powiedziałem.
- Ja kocham Leona. Nie ciebie, Leona. - oznajmiła.
- Ale ja...
- Idź. - powiedziała.
- Ale....
- Idź! - powtórzyła.
Poszedłem.
Ludmiła
- Łapcie mnie, bo mdleje! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Lu co się stało? - wrzasnął Fede. Pokazałam mu sms-a, którego dostałam od Tomasa. - Niemożliwe.
- Możliwe. - odparłam.
- Ludmiła nie martw się, koleś nie był ciebie wart. - Oznajmiła Natalia.
- To idiota! - wrzasnęła Francesca.
- Ślub odwołany. Idźcie do domu. - powiedziałam do gości.
Federico
"Skoro Lu już nie jest z Tomasem, to może warto..." - myślałem. Ludmi od dawna mi się podobała, a że miałem pierścionek w kieszeni (rodzinny zawszę go noszę na wszelki wypadek :p) postanowiłem działać.
- Lu... - zacząłem.
- Tak? - zapytała zapłakana. Wtedy uklęknąłem na jedno kolano, wyciągnąłem pierścionek i zapytałem:
- Ludmiło Ferro, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Ludmiła zaniemówiła, później się ocknęła i powiedziała:
- ....
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to się rozpisałam. Byłam tym rozdziałem taka podekscytowana, że musiałam go napisać jak najszybciej. Mam nadzieję, że się podoba.
Buziaki :*
-------------------------------------------------------------------------------------------------
piątek, 6 grudnia 2013
Rozdział 9 "Przygotowania do ślubu i randka w kinie."
Ludmiła
Wstałam wcześnie. Poszłam do kuchni, żeby zrobić coś na śniadanie. Postanowiłam przygotować naleśniki. Gdy dziewczyny wstaną, na każdą czekać będzie talerz naleśników polanych czekoladą i bitą śmietaną, a na szczycie truskawki... Rozmarzyłam się i zabrałam do roboty.
- Mmm... Co tak pięknie pachnie? - do kuchni weszła Camila.
- Czy to naleśniki? - zapytała z nadzieją Francesca, która także zeszła na dół.
- Tak. Polane czekoladą, bitą śmietaną i z truskawkami na wierzchu! - odpowiedziałam.
- Zrobiłam się głodna. - oznajmiła Fran.
- Ty zawsze chcesz jeść. - powiedziała Cami.
- Nie zawsze... - skłamała. Spojrzałyśmy na nią. - Czasami. - Wtedy do kuchni weszła Natalia.
- A gdzie Viola? - zapytałam.
- Nie wiem. Chyba jeszcze śpi. - oznajmiłam.
Violetta
Cieszyłam się, że to był tylko zły sen.
*rozmowa telefoniczna c.d.*
- Halo? Viola? - zapytał Leon.
- Cześć Leon. Zamyśliłam się przepraszam.
- To jak idziemy do tego kina? - powtórzył pytanie.
- Jasne! Będzie super. - wykrzyknęłam.
- Przyjdę po ciebie o 18:00. - powiedział.
- Nie mogę się doczekać. Buziaczki. - powiedziałam o się rozłączyłam.
Odetchnęłam z ulgą. Poszłam do łazienki się ogarnąć i zeszłam do kuchni.
- Hej Violu. - przywitały mnie przyjaciółki.
- Cześć. - powiedziałam. - O naleśniki!
- Następny głodomór. - zażartowała Camila.
Zjadłyśmy śniadanie. To był koniec pidżama party. Umówiłyśmy się o 13:00 na mieście. Będziemy pomagać Lu w wyborze sukni ślubnej, przecież jej ślub z Tomasem już niedługo. Ma on odbyć się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
***
Krążyłyśmy po mieście w poszukiwaniu idealnej sukienki dla Ludmiły. Przymierzała wszystkie bardzo długo, bo twierdziła, że muszą być idealne. Lu ma bardzo dobry gust. Wreszcie powiedziała:
- Ta! -
- Jesteś pewna? - zapytałyśmy, bo znając naszą przyjaciółkę później powie, że nie pasuje. Oczywiście suknia była przepiękna. Z tym zgodziłyśmy się wszystkie. Wybrałyśmy dla Ludmi jeszcze pantofelki, w których jej suknia prezentowała się cudownie. Chodziłyśmy tak jeszcze od sklepu do sklepu, aż zrobiło się ciemno.
- 17! - krzyknęłam.
- Co się stało Violu? Czemu krzyczysz? - Zapytała mnie Lu.
- O 18 jestem umówiona z Leonem! Ma po mnie przyjść. Sorry dziewczyny, ale muszę lecieć Paa...! - Powiedziałam pośpiesznie i ruszyłam do domu. Wkroczyłam do środka i wbiegłam natychmiast do pokoju. Szukałam jakiś fajnych rzeczy w garderobie. Znalazłam fajny zestaw ciuszków, który postanowiłam założyć. Gdy byłam w łazience i się malowałam usłyszałam pukanie do drzwi. To był Leon. Stał z kwiatami w drzwiach.
- Hej Violu. Jak, gotowa? - zapytał mnie.
- Tak. - odpowiedziałam. - Wezmę torebkę i idziemy.
Chwilę później byliśmy już w drodze do kina. Leon wybrał naprawdę fajny film. Po seansie zabrał mnie do pizzerni. Tak dla odmiany, bo ciągle chodzimy do restauracji. Po kolacji Leon odprowadził mnie do willi. To był naprawdę cudowny wieczór.
---------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie napisałam! Mam już plan na następny rozdział. Nie wiem kiedy się ukaże. Postaram się go dodać w następnym tygodniu.
--------------------------------------------------------------------------------------
Wstałam wcześnie. Poszłam do kuchni, żeby zrobić coś na śniadanie. Postanowiłam przygotować naleśniki. Gdy dziewczyny wstaną, na każdą czekać będzie talerz naleśników polanych czekoladą i bitą śmietaną, a na szczycie truskawki... Rozmarzyłam się i zabrałam do roboty.
- Mmm... Co tak pięknie pachnie? - do kuchni weszła Camila.
- Czy to naleśniki? - zapytała z nadzieją Francesca, która także zeszła na dół.
- Tak. Polane czekoladą, bitą śmietaną i z truskawkami na wierzchu! - odpowiedziałam.
- Zrobiłam się głodna. - oznajmiła Fran.
- Ty zawsze chcesz jeść. - powiedziała Cami.
- Nie zawsze... - skłamała. Spojrzałyśmy na nią. - Czasami. - Wtedy do kuchni weszła Natalia.
- A gdzie Viola? - zapytałam.
- Nie wiem. Chyba jeszcze śpi. - oznajmiłam.
Violetta
Cieszyłam się, że to był tylko zły sen.
*rozmowa telefoniczna c.d.*
- Halo? Viola? - zapytał Leon.
- Cześć Leon. Zamyśliłam się przepraszam.
- To jak idziemy do tego kina? - powtórzył pytanie.
- Jasne! Będzie super. - wykrzyknęłam.
- Przyjdę po ciebie o 18:00. - powiedział.
- Nie mogę się doczekać. Buziaczki. - powiedziałam o się rozłączyłam.
Odetchnęłam z ulgą. Poszłam do łazienki się ogarnąć i zeszłam do kuchni.
- Hej Violu. - przywitały mnie przyjaciółki.
- Cześć. - powiedziałam. - O naleśniki!
- Następny głodomór. - zażartowała Camila.
Zjadłyśmy śniadanie. To był koniec pidżama party. Umówiłyśmy się o 13:00 na mieście. Będziemy pomagać Lu w wyborze sukni ślubnej, przecież jej ślub z Tomasem już niedługo. Ma on odbyć się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
***
Krążyłyśmy po mieście w poszukiwaniu idealnej sukienki dla Ludmiły. Przymierzała wszystkie bardzo długo, bo twierdziła, że muszą być idealne. Lu ma bardzo dobry gust. Wreszcie powiedziała:
- Ta! -
- Jesteś pewna? - zapytałyśmy, bo znając naszą przyjaciółkę później powie, że nie pasuje. Oczywiście suknia była przepiękna. Z tym zgodziłyśmy się wszystkie. Wybrałyśmy dla Ludmi jeszcze pantofelki, w których jej suknia prezentowała się cudownie. Chodziłyśmy tak jeszcze od sklepu do sklepu, aż zrobiło się ciemno.
- 17! - krzyknęłam.
- Co się stało Violu? Czemu krzyczysz? - Zapytała mnie Lu.
- O 18 jestem umówiona z Leonem! Ma po mnie przyjść. Sorry dziewczyny, ale muszę lecieć Paa...! - Powiedziałam pośpiesznie i ruszyłam do domu. Wkroczyłam do środka i wbiegłam natychmiast do pokoju. Szukałam jakiś fajnych rzeczy w garderobie. Znalazłam fajny zestaw ciuszków, który postanowiłam założyć. Gdy byłam w łazience i się malowałam usłyszałam pukanie do drzwi. To był Leon. Stał z kwiatami w drzwiach.
- Hej Violu. Jak, gotowa? - zapytał mnie.
- Tak. - odpowiedziałam. - Wezmę torebkę i idziemy.
Chwilę później byliśmy już w drodze do kina. Leon wybrał naprawdę fajny film. Po seansie zabrał mnie do pizzerni. Tak dla odmiany, bo ciągle chodzimy do restauracji. Po kolacji Leon odprowadził mnie do willi. To był naprawdę cudowny wieczór.
---------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie napisałam! Mam już plan na następny rozdział. Nie wiem kiedy się ukaże. Postaram się go dodać w następnym tygodniu.
--------------------------------------------------------------------------------------
piątek, 22 listopada 2013
Rozdział 8 "Sen c.d."
Violetta
Nagle Diego się zatrzymał i postawił mnie na ziemi.
- Musimy porozmawiać. - powiedział.
- To znaczy, że porwałeś mnie by ze mną porozmawiać? - zapytałam.
- Tak, wiem to romantyczne. - oznajmił.
- A nie przyszło ci do głowy, że ja nie chcę z tobą rozmawiać? - zapytałam. Diego nic mi nie odpowiedział tylko uśmiechnął się, spojrzał mi w oczy i pocałował.
- Oszalałeś, czy co? - zawołałam zdenerwowana. Znowu nic nie odpowiedział, znowu spojrzał mi w oczy i próbował jeszcze raz pocałować. Odepchnęłam go od siebie. - Ty idioto! - zawołałam i chciałam uciec, ale mnie zatrzymał. - Czego jeszcze chcesz? - krzyknęłam.
- Violetto, daj mi jeszcze jedną szansę! Zacznijmy od nowa.
- Nie! - krzyknęłam raz jeszcze.
- Violu! - zawołał
- Ty mi tutaj nie Violuj i zostaw mnie w spokoju! - Uciekłam. Diego biegł za mną. Nie zatrzymywałam się. Było ciemno, więc gdy schowałam się za drzewem on mnie nie zauważył. Odetchnęłam z ulgą. Dalej już szłam. Do domu Lu był kawałek drogi. Weszłam do domu.
- Leon! - zawołałam i rzuciłam mu się na szyję. Odepchnął mnie.
- Nie chcę cię widzieć. - oznajmił i wyszedł.
- Dziewczyny, co mu się stało? - zapytałam. Nic nie odpowiedziały, tylko pokazały mi zdjęcie wysłane pięć minut temu kiedy byłam w lesie z Diego. Był na nim on i ja. Całowaliśmy się. Nie mogę uwierzyć! Jak?
Diego
Nie biegłem już za Violettą. Wróciłem się. Wtedy zza krzaków wyszła Lara.
- Zrobione i wysłane do pana Leona Verdasa. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- To cudownie - odparłem jej.
- Teraz już na pewno Leon zerwie z Violettą. - oznajmiła moja siostra z dumą.
- Dokładnie. Oh, Lara. Ca ja bym bez ciebie zrobił?
Leon
Jestem załamany! Violetta całująca się z Diegiem... i jeszcze niby porwana! Ładnie to tak kłamać? Nagle zadzwonił telefon.
*rozmowa telefoniczna*
- Leon? - usłyszałem głos Violetty w słuchawce.
- Czego chcesz? - zapytałem.
- Ja wszystko wiem..., ale ja nie..., ja ci wytłumaczę! - mówiła.
- Nie ma tu nic do tłumaczenia! - krzyknąłem.
- Leon, ale ja...
- Nie obchodzi mnie to! - krzyknąłem.
- Ale...
- Z nami koniec. - przerwałem jej i się rozłączyłem.
Violetta
- I co? - zapytała mnie Natalia.
- Wygląda na to, że z nami koniec. - oznajmiłam smutna.
Leon
Do mojego pokoju wszedł Andres.
- Hej Leon! Co tam u ciebie? - zapytał jak zawsze wesoły.
- Dobrze. - skłamałem.
- No nie gadaj! Wiem , że coś jest nie tak. Chodzi o
- Tak. - przerwałem mu. - Chodzi o Violettę.
- Właściwie nie to miałem na myśli. Opowiadaj! - powiedział. Nie odpowiedziałem mu nic. Wziąłem do ręki telefon i dałem go Andresowi.
- Niemożliwe! - Andres także się zdziwił. Nie odpowiedziałem, tylko schowałem telefon. - Wiadomość od nie znanego numeru. Może to Lara i Diego? - po tych słowach dało mi do myślenia. Ale po co?
Violetta
Byłam zmęczona tym wszystkim zmęczona, więc poszłam do pokoju, wlazłam pod kołdrę i usnęłam. W pewnym moment\cie się obudziłam. Byłam w pokoju Ludmiły, był ranek. Zadzwonił telefon. To był Leon.
*rozmowa telefoniczna*
- Hej kochanie - to był Leon. -Może wybierzemy się dzisiaj do kina? Viola? - nie odpowiadałam. Uświadomiłam sobie, że to był tylko zły sen. Odetchnęłam z ulgą...
Nagle Diego się zatrzymał i postawił mnie na ziemi.
- Musimy porozmawiać. - powiedział.
- To znaczy, że porwałeś mnie by ze mną porozmawiać? - zapytałam.
- Tak, wiem to romantyczne. - oznajmił.
- A nie przyszło ci do głowy, że ja nie chcę z tobą rozmawiać? - zapytałam. Diego nic mi nie odpowiedział tylko uśmiechnął się, spojrzał mi w oczy i pocałował.
- Oszalałeś, czy co? - zawołałam zdenerwowana. Znowu nic nie odpowiedział, znowu spojrzał mi w oczy i próbował jeszcze raz pocałować. Odepchnęłam go od siebie. - Ty idioto! - zawołałam i chciałam uciec, ale mnie zatrzymał. - Czego jeszcze chcesz? - krzyknęłam.
- Violetto, daj mi jeszcze jedną szansę! Zacznijmy od nowa.
- Nie! - krzyknęłam raz jeszcze.
- Violu! - zawołał
- Ty mi tutaj nie Violuj i zostaw mnie w spokoju! - Uciekłam. Diego biegł za mną. Nie zatrzymywałam się. Było ciemno, więc gdy schowałam się za drzewem on mnie nie zauważył. Odetchnęłam z ulgą. Dalej już szłam. Do domu Lu był kawałek drogi. Weszłam do domu.
- Leon! - zawołałam i rzuciłam mu się na szyję. Odepchnął mnie.
- Nie chcę cię widzieć. - oznajmił i wyszedł.
- Dziewczyny, co mu się stało? - zapytałam. Nic nie odpowiedziały, tylko pokazały mi zdjęcie wysłane pięć minut temu kiedy byłam w lesie z Diego. Był na nim on i ja. Całowaliśmy się. Nie mogę uwierzyć! Jak?
Diego
Nie biegłem już za Violettą. Wróciłem się. Wtedy zza krzaków wyszła Lara.
- Zrobione i wysłane do pana Leona Verdasa. - powiedziała z uśmiechem na twarzy.
- To cudownie - odparłem jej.
- Teraz już na pewno Leon zerwie z Violettą. - oznajmiła moja siostra z dumą.
- Dokładnie. Oh, Lara. Ca ja bym bez ciebie zrobił?
Leon
Jestem załamany! Violetta całująca się z Diegiem... i jeszcze niby porwana! Ładnie to tak kłamać? Nagle zadzwonił telefon.
*rozmowa telefoniczna*
- Leon? - usłyszałem głos Violetty w słuchawce.
- Czego chcesz? - zapytałem.
- Ja wszystko wiem..., ale ja nie..., ja ci wytłumaczę! - mówiła.
- Nie ma tu nic do tłumaczenia! - krzyknąłem.
- Leon, ale ja...
- Nie obchodzi mnie to! - krzyknąłem.
- Ale...
- Z nami koniec. - przerwałem jej i się rozłączyłem.
Violetta
- I co? - zapytała mnie Natalia.
- Wygląda na to, że z nami koniec. - oznajmiłam smutna.
Leon
Do mojego pokoju wszedł Andres.
- Hej Leon! Co tam u ciebie? - zapytał jak zawsze wesoły.
- Dobrze. - skłamałem.
- No nie gadaj! Wiem , że coś jest nie tak. Chodzi o
- Tak. - przerwałem mu. - Chodzi o Violettę.
- Właściwie nie to miałem na myśli. Opowiadaj! - powiedział. Nie odpowiedziałem mu nic. Wziąłem do ręki telefon i dałem go Andresowi.
- Niemożliwe! - Andres także się zdziwił. Nie odpowiedziałem, tylko schowałem telefon. - Wiadomość od nie znanego numeru. Może to Lara i Diego? - po tych słowach dało mi do myślenia. Ale po co?
Violetta
Byłam zmęczona tym wszystkim zmęczona, więc poszłam do pokoju, wlazłam pod kołdrę i usnęłam. W pewnym moment\cie się obudziłam. Byłam w pokoju Ludmiły, był ranek. Zadzwonił telefon. To był Leon.
*rozmowa telefoniczna*
- Hej kochanie - to był Leon. -Może wybierzemy się dzisiaj do kina? Viola? - nie odpowiadałam. Uświadomiłam sobie, że to był tylko zły sen. Odetchnęłam z ulgą...
poniedziałek, 18 listopada 2013
Rozdział 7 "Porwana by porozmawiać..."
Violetta
Szłam na piętro do dziewczyn.
Nagle za sobą zobaczyłam… Diega.
- Diego? Co ty tu robisz? –
zapytałam zdenerwowana.
- Przyszedłem do ciebie.-
oznajmił bezczelnie.
- Skąd wiedziałeś, że tu jestem?
– zapytałam go.
- Śledziłem cię dzień i noc, noc
i dzień. – powiedział robiąc przy tym swój szyderczy uśmiech.
- Wyjdź stąd! Wyjdź natychmiast!
– krzyknęłam i zbudziłam Francesce.
- Co się dzieje? – zapytała
zaspana.- AAAA! – krzyknęła na widok Diega.
– Co ty tu robisz?
- Przyszedłem do Violetty. – powiedział.
- Do Violett? – zapytała Fran.
- I po nią. – powiedział. – Nie
chce ze mną porozmawiać, to ją do tego zmuszę! - podniósł mnie i wybiegł z
domu.
- Zostaw mnie! – krzyczałam. –
Puść mnie! – wołałam.
- Dopiero jak będziemy
wystarczająco daleko i będziemy mogli na spokojnie porozmawiać, a poza tym jak
cię puszczę to spadniesz na ziemię. – wymądrzał się.
Leon
Zadzwoniła do mnie Fran, cała
zapłakana i zdruzgotana z wiadomością, że Diego porwał Violettę! Moją Violetkę!
Przeraziłem się i zdenerwowałem.
*rozmowa telefoniczna*
- Już idę. Może po drodze ich
spotkam. – oznajmiłem i się rozłączyłem.
Biegłem co tchu drogą do domu
Ludmiły z nadzieją, że zobaczę gdzieś moją Viole. Niestety, nie zdążyłem.
- Już jestem! – krzyknąłem
wbiegając do domu Lu. Dziewczyny nie spały. Francesca, Camila i Natalia
siedziały na sofie, a Ludmiła chodziła po domu głośno myśląc.
- Leon! – zawołała Ludmi. – Jak
dobrze, że jesteś! Fran zapewne poinformowała cię już o tym co się stało.
- Tak wszystko wiem i uduszę
Diego! – zawołałem wściekły.
- Powinniśmy zadzwonić na
policję! – krzyknęła Camila.
- Bez przesady od razu na
policję? – powiedziała Natalia.
- Ale porwanie to przestępstwo! –
krzyknęła Francesca.
- Wiecie, co uspokójcie się.
Zadzwońcie do chłopaków. Na razie sami rozwikłamy tę zagadkę. – zaproponowałem.
Posłuchały mnie.
Violetta
Diego biegł ile sił miał w
nogach. Byłam wystraszona. Nagle wbiegł do lasu. Ja tak strasznie boję się
lasów nocą! Myślałam tylko o jednym: „Leon, uratuj mnie! Pomóż! Ty, albo ktoś
inny, ktokolwiek. Leon! Fran! Ludmi! Nati! Cami! – nawoływałam w głębi duszy”.
________________________________________________________________________________Przepraszam, że dawno nie dodawałam rozdziałów, ale mam bardzo dużo nauki i nie daję rady.
Buziaczki :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)
