Violetta
Obudziłam się? w... właściwie gdzie ja jestem? Co się stało? Pamiętam tylko urywki: spotkanie z dziewczynami, sms, Lara, upadek i ... nie wiem.
- Chyba się budzi! - usłyszałam głos. To prawdopodobnie była Fran.
- Zepsuł jej się makijaż! - domyśliłam się, że to Lu.
- Co się stało? - zapytałam. - Gdzie ja w ogóle jestem?
- Już się nie martw! Zaraz ci ten makijaż poprawię! - powiedziała Lu. Dziewczyny na nią spojrzały. - Co? Nie o to chodzi? To ja już nie wiem!
- Violu już ci opowiadam. - zaczęła Fran. - Dostałaś SMS-a z Larą i Leonem całującymi się. Poszłaś na tor motocrossowy, pokłóciłaś się z Larą, ona cię popchnęła upadłaś i później przybiegł Leon. Zrobił Larze aferę i ja szłam i usłyszałam ich krzyki. Przerwałam jakoś tą kłótnie i karetka zabrała cię do szpitala. - zakończyła opowieść. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi.
- Kochanie nic ci nie jest?! - do sali wbiegł Leon, a za nim reszta chłopaków.
- Nie nic. Chyba. - odpowiedziałam.
- Zabije ją. Uduszę! Nie podaruje jej jak coś ci się stanie! Nie sądziłem, że Lara jest aż tak okropna! - wykrzyczał. W tym momencie do sali wszedł lekarz.
- Panie doktorze co z nią? - zapytała Naty.
- Na szczęście wszystko jest dobrze. - po tej wiadomości wszyscy odetchnęli z ulgą.
- Czyli może już wyjść ze szpitala? - zapytała Cami.
- Tak.
- Jeeeeeeeeej! - krzyknęła Lu.
***
Leon
Po chwili podjechał Maxi swoim pięknym wozem i zabrał nas ze szpitala.
- No to jak Violu? Lepiej? - Zapytałem.
- Tak. Chyba już tak. Ale dalej boli mnie głowa.
Przejechaliśmy tak całą drogę w milczeniu, a Viola mocno trzymała mnie za rękę. Wreszcie dojechaliśmy do willi, w której mieszka Vilu.
- Teraz musisz odpoczywać. - Powiedziałem.
- Nie, nie przesadzaj. Już dość odpoczęłam w szpitalu. - Odpowiedziała.
- Zostać tu z tobą?
- Nie - odpowiedziała. - Nie chcę ci robić kłopotów. Masz na pewno inne sprawy.
- Nie przesadzaj! - Odparłem zły. - Przecież wiesz, że byłbym zrobił wszystko dla ciebie kotku.
- Ja z nią zostanę. - Zgłosiła Fran.
- Na pewno? - spytałem dla pewności.
- Tak. - odpowiedziała Violetta.
- To idę. Zadzwonię później.
***
Diego
- Ty idiotko! - Skrzyczałem Larę.
- Co? - zapytała.
- Jak to co? Miałaś tylko pocałować Leona, a ja miałem zrobić zdjęcie. A tym czasem ty napadasz na Violettę!
- Ojej... Tak ci na niej zależy? - Spytała ironicznie.
- Nie! Ale przesadziłaś! Nie taki był plan!
- Mam to gdzieś! Należało jej się! Może i tobie na niej nie zależy, ale mi zależy na Leonie!
- No! Weź już przestań! Wiesz, że ją kocham. Tak się tylko z tobą droczę!
- To się nie drocz idioto!
- Nie nazywaj mnie tak!
- A ty to niby jak mnie nazywasz?
- Odpiernicz się ode mnie!
- Bo?
- Bo nie mam czasu na takie jak ty! - Powiedziałem i odszedłem.
- A bo co? A bo do Violi się idzie?
- Nie twoja sprawa!
- Tak, tak! Idź pociesz tą idiotkę!
Odszedłem.
***
Violetta
- O nie! - zawołałam spoglądając na komórkę.
- Co się stało? - Zapytała zaciekawiona Fran.
- Zobacz. - Mówiąc to podałam jej komórkę. Był tam SMS od... Diega.
- " Kochanie! Nic Ci nie jest? Tak się martwię! Wybacz, że nie przyszedłem do szpitala, ale dopiero teraz się o tym dowiedziałem! Całuski //Dieguś ♥.♥ " - Przeczytała. - A to ...! Nie powiem kto! Przecież to wszystko jego wina!
- Spokojnie Fran! Uspokój się.
Nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. Wstałam i chciałam iść, ale zatrzymała mnie Francesca.
- Odpoczywaj. Ja otworzę.
- Nie rób ze mnie dziecka! Przecież drzwi otworzyć umiem.
- No, okey. Ale uważaj na siebie. - Spojrzałam na nią ironicznie.
Poszłam otworzyć drzwi.
- Leon! - Krzyknęłam i przytuliłam się do niego. Uśmiechnął się do mnie i dał mi piękne kwiaty. - Są śliczne! - krzyknęłam i dałam mu całusa. - Miałeś napisać. Ale to o wiele lepsze od pisania.
- Fran jeszcze jest? - Mówiąc to wszedł do środka.
- Tak. Jest na górze. - Mówiąc to usłyszałam dzwonek do drzwi. - Zaczekaj chwilkę. - Powiedziałam. - O! Hej Lu! Hej Fede!
- Cześć! - odpowiedzieli razem.
- Wejdźcie. - Powiedziałam.
- Przyszliśmy tu, aby przypomnieć, iż jutro jest nasz ślub!
- Wiemy. - Powiedział Leon z uśmiechem.
- Co się tam dzieję? - Zawołała z góry Fran.
- Lu i Fede przyszli! - Krzyknęłam głośno, żeby usłyszała.
- A! To już idę! - Odkrzyknęła i zaraz zjawiła się na dole obok nas.
- To może się czegoś napijecie? - zapytałam.
- Ja poproszę... - Zaczął Leon.
- Sok pomarańczowy. - Dokończyłam za niego.
- Dokładnie! - krzyknął.
- Oj! Jakie to romantyczne! - Zawołała od progu Naty.
- O! Hej Naty! Hej Maxi! - Przywitałam się.
I tak siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Aż w końcu wszyscy poszli. Zostałam sama z Leonem i oglądaliśmy film. To był horror! Boże jak się bałam! W końcu gdy film się skończył Leonek się ze mną pożegnał i poszedł.
Po tym ciężkim dniu - usnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, że tak późno. Rozdział - jak obiecałam - w tygodniu się zjawił :) Z tydzień będzie długo wyczekiwany przez Pannę Resto ślub Ludmiły i Federico. Będzie on jej dedykowany.
Besos kochani :*
//Lea :*
wtorek, 25 lutego 2014
czwartek, 20 lutego 2014
2000 :* :) i brak weny -_-
Hola!
Na początku chciałabym wam podziękować za ponad 2000 wyświetleń! Jesteście cudowni! :****
A tak w ogóle to piszę, aby wam oznajmić iż rozdzialik powinien pojawić się w przyszłym tygodniu. Blog jak zauważyliście był chwilowo zawieszony z powodu braku weny. Dziś ta wena powróciła w szkole :/ i znów mnie opuściła, lecz postaram się napisać go jak najszybciej.
Besos :*
Na początku chciałabym wam podziękować za ponad 2000 wyświetleń! Jesteście cudowni! :****
A tak w ogóle to piszę, aby wam oznajmić iż rozdzialik powinien pojawić się w przyszłym tygodniu. Blog jak zauważyliście był chwilowo zawieszony z powodu braku weny. Dziś ta wena powróciła w szkole :/ i znów mnie opuściła, lecz postaram się napisać go jak najszybciej.
Besos :*
sobota, 25 stycznia 2014
Zmiany?
Już niedługo nadejdą nowe zmiany na blogu. Np. prawdopodobnie zmienię nazwę. Nie wiem jeszcze na jaką ;D (możecie poradzić w komentarzach :*) Zmienię też tytuł bloga na Leonetta w innym świetle. I parę innych rzeczy. Rozdzialik w 40% gotowy :*
piątek, 3 stycznia 2014
Rozdział 12 "Co się stało Violi?".
Leon
- O Boże! Lara! Lara, coś ty jej zrobiła? - wydarłem się.
- Przewróciła się.
- Nie kłam! Słyszałem jak się na nią darłaś!
- Nie kłamie! Mam gdzieś ciebie i tą całą twoją Violetkę! Wszystko się kręci dookoła niej! Viola to..., Viola tamto.... Mam tego dosyć Leon! Serdecznie dosyć! A jak masz z tym problem, to zabieraj swoje rzeczy i wont z tond! - Po tych słowach zaniemówiłem. Nie znałem Lary od tej strony. Wiedźma przebrzydła! Ale co się stało z Violą? Boję się, że to coś poważnego.
Francesca
Przed chwilą wyszłam od Ludmiły. Szłam na spotkanie z Marco. Przechodziłam obok toru motocrossowego. Nagle usłyszałam krzyki Violetty i Lary, a później głos Vilu umilkł i słyszałam już tylko Leona i Larę. Szybko do nich pobiegłam.
- Leon! - zawołałam. Odwrócił się w moją stronę. - Leon! Leon co się stało? - nagle zawołałam - Violetta! - i podbiegłam do mojej przyjaciółki. - Violetta! Violu odezwij się! Coście jej zrobili? - zwróciłam się do Leona i Lary. Leon się dziwnie spojrzał.
- Twierdzisz, że mogłem coś zrobić Violi? Mojej kochanej Violi? - zapytał.
- Oj weź już przestań Violować! - krzyknęła Lara.
- Zamknij się! - Krzyknęłam z Leonem. Spojrzałam na Violettę. Zobaczyłam w jej dłoni komórkę, a w niej zdjęcie Leona i Lary całujących się. Podbiegłam do Leona.
- Ty świnio! Jak mogłeś!
- Ale o co ci chodzi Fran? - zapytał mnie.
- O co mi chodzi? O co mi chodzi? Oto mój drogi. - Pokazałam mu zdjęcie.
- Fran już ci tłumacze.
- Nie ma tu nic do tłumaczenia!
- Fran, to nie tak jak myślisz! To Lara... Ona to wszystko uknuła!
- Co? - zapytała Lara.
- Rzem z Diego!
- My tu gadu, gadu, a co z Violą? Zawieźmy ją do szpitala.
Po paru minutach karetka zabrała Vilu do szpitala. Co jej się stało? Muszę obdzwonić dziewczyny.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki. Chciałam wam podziękować za te wszystkie komentarze. Naprawdę bardzo mi miło. Te komentarze sprawiły, że zaczęłam pisać ten rozdział i lepiej się poczułam z myślą, że czytacie i podoba wam się to co czytacie.
Besos :*
Lea
- O Boże! Lara! Lara, coś ty jej zrobiła? - wydarłem się.
- Przewróciła się.
- Nie kłam! Słyszałem jak się na nią darłaś!
- Nie kłamie! Mam gdzieś ciebie i tą całą twoją Violetkę! Wszystko się kręci dookoła niej! Viola to..., Viola tamto.... Mam tego dosyć Leon! Serdecznie dosyć! A jak masz z tym problem, to zabieraj swoje rzeczy i wont z tond! - Po tych słowach zaniemówiłem. Nie znałem Lary od tej strony. Wiedźma przebrzydła! Ale co się stało z Violą? Boję się, że to coś poważnego.
Francesca
Przed chwilą wyszłam od Ludmiły. Szłam na spotkanie z Marco. Przechodziłam obok toru motocrossowego. Nagle usłyszałam krzyki Violetty i Lary, a później głos Vilu umilkł i słyszałam już tylko Leona i Larę. Szybko do nich pobiegłam.
- Leon! - zawołałam. Odwrócił się w moją stronę. - Leon! Leon co się stało? - nagle zawołałam - Violetta! - i podbiegłam do mojej przyjaciółki. - Violetta! Violu odezwij się! Coście jej zrobili? - zwróciłam się do Leona i Lary. Leon się dziwnie spojrzał.
- Twierdzisz, że mogłem coś zrobić Violi? Mojej kochanej Violi? - zapytał.
- Oj weź już przestań Violować! - krzyknęła Lara.
- Zamknij się! - Krzyknęłam z Leonem. Spojrzałam na Violettę. Zobaczyłam w jej dłoni komórkę, a w niej zdjęcie Leona i Lary całujących się. Podbiegłam do Leona.
- Ty świnio! Jak mogłeś!
- Ale o co ci chodzi Fran? - zapytał mnie.
- O co mi chodzi? O co mi chodzi? Oto mój drogi. - Pokazałam mu zdjęcie.
- Fran już ci tłumacze.
- Nie ma tu nic do tłumaczenia!
- Fran, to nie tak jak myślisz! To Lara... Ona to wszystko uknuła!
- Co? - zapytała Lara.
- Rzem z Diego!
- My tu gadu, gadu, a co z Violą? Zawieźmy ją do szpitala.
Po paru minutach karetka zabrała Vilu do szpitala. Co jej się stało? Muszę obdzwonić dziewczyny.
______________________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki. Chciałam wam podziękować za te wszystkie komentarze. Naprawdę bardzo mi miło. Te komentarze sprawiły, że zaczęłam pisać ten rozdział i lepiej się poczułam z myślą, że czytacie i podoba wam się to co czytacie.
Besos :*
Lea
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział 11 "Kolejne przygotowania i okrutna kłutnia".
Federico
... Federico, ja... - Lu znowu zaniemówiła. Może wyskoczyłem z tym nie w porę?
- Przepraszam Lu. - powiedziałem i wstałem. - Od zawsze mi się podobasz, wiesz? Może się pośpieszyłem. Nie przyjmij tego źle.
- Fede, ja... - spojrzałem na nią. - Tak. - usłyszałem z jej ust.
- Niech żyją! - krzyknęły dziewczyny.
Ludmiła
Zupełnie się tego nie spodziewałam. Oczywiście Fede zawsze mi się podobał. Cieszę się, że teraz jestem z Federico.
- A więc - zaczęła Violetta - a więc na co czekać? Sala zamówiona, suknie masz.
- Ale, że jak, że dzisiaj? - zapytałam.
- Nie Lu. - odparła. - jutro. - spojrzałam na Fede. Pokiwał potakująco głową. Popatrzyłam na dziewczyny.
- Wiecie ten piątek trzynastego jednak jest dla mnie szczęśliwy.
Leon
Poszedłem na tor motocrossowy by trochę potrenować. Niestety była tam Lara. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
- Leon! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Odrzuciłem ją. - Co ci? - zapytała.
- Wiesz, nie mam czasu przyszedłem tu potrenować.
- A. Rozumiem. Nie chcesz ze mną gadać. Może wydaje ci się, że jestem jakaś dziwna, ale zrozum mnie. Ty mi się naprawdę podobasz.
- Lara...
- Nie Leon. Okey, przestanę. A jak tam u Violetty?
Spojrzałem na nią.
- Dobrze. Gdzie mój motor? - zapytałem i gdy go zobaczyłem zacząłem do niego iść. Lara mnie zatrzymała.
- Czekaj! Leon, pogadajmy!
- Nie mamy o czym.
Lara
Zrozumiałam, że Leon myśli tylko o Violettcie, więc postanowiłam działać. Miałam plan. Taki jak miał Diego. Najpierw ja zrobiłam zdjęcie jak on i Viola się całują i wysłałam do Leona. Teraz Diego zdjęcie, które zrobi wyśle do Violetty. Podbiegłam do Leona i go pocałowałam. Mój brat ukryty w krzakach zrobił zdjęcie i natychmiast wysłał do Violetty.
Violetta
Siedziałam jeszcze u Lu i oglądałyśmy film. Ludmi z Fede siedzieli słodko razem, a ja i dziewczyny patrzyłyśmy na nich, zamiast na film. Nagle dostałam wiadomość od nieznanego numeru. To było zdjęcie a na nim Leon i Lara całujący się...
- Dziewczyny ja muszę już iść spotkamy się później w "Estella".
- Oki. Pa pa. - odpowiedziały razem z Federico.
Byłam w drodze na tor motocrossowy. Chciałam pogadać z Leonem. Nie było go. Widziałam tylko Larę i słyszałam odgłos motoru. Leon trenował. Chciałam podejść bliżej, ale zatrzymała mnie Lara.
- Czego chcesz? - zapytała.
- Chcę porozmawiać z Leonem.
- Ach tak. Sprawy sercowe.
- A żebyś wiedziała. - odparłam zła, choć tego nie pokazywałam. - Odsuń się, chcę przejść.
- Nie! - krzyknęła.
- Bo co?
- Bo to! - krzyknęła i mnie odepchnęła.
- Zostaw mnie! Chcę się spotkać z Leonem i nikt mi w tym nie przeszkodzi! - krzyknęłam.
- Ja ci przeszkodzę! - wydarła się i popchnęła mnie jeszcze mocniej. Upadłam na ziemię.
Leon
Kończyłem właśnie jazdę, gdy usłyszałem krzyki rozpoznałem głos Lary i ... Violetty. Wystraszyłem się i pobiegłem do miejsca skąd słychać było głośne krzyki. Nagle umilkły. Gdy dotarłem na miejsce zobaczyłem Violettę na ziemi. Nie ruszała się. W jej rękach leżał telefon z zdjęciem moim i Lary.
... Federico, ja... - Lu znowu zaniemówiła. Może wyskoczyłem z tym nie w porę?
- Przepraszam Lu. - powiedziałem i wstałem. - Od zawsze mi się podobasz, wiesz? Może się pośpieszyłem. Nie przyjmij tego źle.
- Fede, ja... - spojrzałem na nią. - Tak. - usłyszałem z jej ust.
- Niech żyją! - krzyknęły dziewczyny.
Ludmiła
Zupełnie się tego nie spodziewałam. Oczywiście Fede zawsze mi się podobał. Cieszę się, że teraz jestem z Federico.
- A więc - zaczęła Violetta - a więc na co czekać? Sala zamówiona, suknie masz.
- Ale, że jak, że dzisiaj? - zapytałam.
- Nie Lu. - odparła. - jutro. - spojrzałam na Fede. Pokiwał potakująco głową. Popatrzyłam na dziewczyny.
- Wiecie ten piątek trzynastego jednak jest dla mnie szczęśliwy.
Leon
Poszedłem na tor motocrossowy by trochę potrenować. Niestety była tam Lara. Gdy mnie zobaczyła uśmiechnęła się.
- Leon! - krzyknęła i rzuciła mi się na szyję. Odrzuciłem ją. - Co ci? - zapytała.
- Wiesz, nie mam czasu przyszedłem tu potrenować.
- A. Rozumiem. Nie chcesz ze mną gadać. Może wydaje ci się, że jestem jakaś dziwna, ale zrozum mnie. Ty mi się naprawdę podobasz.
- Lara...
- Nie Leon. Okey, przestanę. A jak tam u Violetty?
Spojrzałem na nią.
- Dobrze. Gdzie mój motor? - zapytałem i gdy go zobaczyłem zacząłem do niego iść. Lara mnie zatrzymała.
- Czekaj! Leon, pogadajmy!
- Nie mamy o czym.
Lara
Zrozumiałam, że Leon myśli tylko o Violettcie, więc postanowiłam działać. Miałam plan. Taki jak miał Diego. Najpierw ja zrobiłam zdjęcie jak on i Viola się całują i wysłałam do Leona. Teraz Diego zdjęcie, które zrobi wyśle do Violetty. Podbiegłam do Leona i go pocałowałam. Mój brat ukryty w krzakach zrobił zdjęcie i natychmiast wysłał do Violetty.
Violetta
Siedziałam jeszcze u Lu i oglądałyśmy film. Ludmi z Fede siedzieli słodko razem, a ja i dziewczyny patrzyłyśmy na nich, zamiast na film. Nagle dostałam wiadomość od nieznanego numeru. To było zdjęcie a na nim Leon i Lara całujący się...
- Dziewczyny ja muszę już iść spotkamy się później w "Estella".
- Oki. Pa pa. - odpowiedziały razem z Federico.
Byłam w drodze na tor motocrossowy. Chciałam pogadać z Leonem. Nie było go. Widziałam tylko Larę i słyszałam odgłos motoru. Leon trenował. Chciałam podejść bliżej, ale zatrzymała mnie Lara.
- Czego chcesz? - zapytała.
- Chcę porozmawiać z Leonem.
- Ach tak. Sprawy sercowe.
- A żebyś wiedziała. - odparłam zła, choć tego nie pokazywałam. - Odsuń się, chcę przejść.
- Nie! - krzyknęła.
- Bo co?
- Bo to! - krzyknęła i mnie odepchnęła.
- Zostaw mnie! Chcę się spotkać z Leonem i nikt mi w tym nie przeszkodzi! - krzyknęłam.
- Ja ci przeszkodzę! - wydarła się i popchnęła mnie jeszcze mocniej. Upadłam na ziemię.
Leon
Kończyłem właśnie jazdę, gdy usłyszałem krzyki rozpoznałem głos Lary i ... Violetty. Wystraszyłem się i pobiegłem do miejsca skąd słychać było głośne krzyki. Nagle umilkły. Gdy dotarłem na miejsce zobaczyłem Violettę na ziemi. Nie ruszała się. W jej rękach leżał telefon z zdjęciem moim i Lary.
sobota, 7 grudnia 2013
Rozdział 10 "Nieudany ślub i zaskakujący pierwszy krok."
Ludmiła
Nareszcie nastał ten dzień! Ten wielki dzień dla mnie i Tomasa. Mieliśmy wziąć ślub! Wszystko było już przygotowane. Gdy byłam wczoraj na mieście z dziewczynami Tomas kupował garnitur. Jestem taka podekscytowana! O 10:00 miały przyjść dziewczyny by pomóc mi się przygotować. Oglądałam jeszcze przez chwilę swoją suknię gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To dziewczyny. Odstawiły się niemożliwie. Sukienka Violetty była bardzo ładna. Camila i Francesca miały zielone sukienki, a Natalia wyglądała w swojej bosko. Fran wpięła mi welon, Viola zrobiła mi makijaż, Camila poszła do salonu po kwiaty, a Naty mnie czesała.
- Ty Lu, a gdzie Tomas? - zapytała Camila.
- Na pewno szykuje się u chłopaków. Oni mu pomagają. - odparłam.
- Tylko żeby się zjawił. - powiedziała Francesca.
- Fran! - Skarciła ją szeptem Viola.
- No co?! - oburzyła się. - Różnie może być.
- Zmieńmy temat. - zasugerowała Cami.
- Dobry pomysł. - poparłam przyjaciółkę.
Byłam już gotowa, ale nie było Tomasa.
- Lu, co ci jest? Musimy już iść. A gdzie Tomas? Lu?! - zaczęły wołać dziewczyny.
- Lu, czy ty płaczesz? - zapytała Viola. Płakałam. Płakałam i dzwoniłam do Tomasa.
- Nie odbiera. - powiedziałam przez łzy.
- Kto? - zaciekawiła się Fran.
- Tomas. - Tomas nie odbierał telefonu. Bałam się, że coś mu się stało.
- Na pewno jest już w kościele. Chce ci zrobić niespodziankę. - pocieszały dziewczyny.
Kilka minut później byłyśmy już w drodze do kościoła. Gdy wysiadłam z samochodu zauważyłam Federico - mojego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa.
- Fede przyjechałeś! - wrzasnęłam na jego widok.
- Nie mógł bym opuścić tak ważnego dnia. - oznajmił.
Spróbowałam jeszcze raz zadzwonić do Tomiego. Bez skutecznie, nie odbierał.
Tomas
Byłem ubrany w garnitur, lecz nie pojawiłem się na ślubie i nie miałem zamiaru się tam pojawić. Byłem w drodze na tor motocrossowy. Nie chciałem być z Ludmiłą. Nawet nie wiem jak miało dość do tego ślubu. Oświadczyłem się Lu tylko dlatego, że inne dziewczyny były zajęte, wszyscy moi kumple mieli dziewczyny, a ja nie i nie chciałem być gorszy. "Nie kocham Lu. Kocham Larę. Teraz już to wiem. Zerwę z Ludmiłą."- pomyślałem i tak zrobiłem. Napisałem do Ludmiły: Droga Lu. Nasz związek nie ma sensu. Przepraszam, że nie powiedziałem ci tego wcześniej. Z NAMI KONIEC!".
Zauważyłem Larę. Moją piękną Larę.
- Lara! - zawołałem.
- Tomas? Co ty tu robisz? Czy ty nie masz teraz ślubu? - zapytała.
- Nie. To znaczy tak, ... ale nie. - wydukałem
- Czyli? - zapytała ponownie.
- Zerwałem z Ludmiłą. Chcę być tylko z tobą, Lara! Kocham cię!
- Haha. - zaśmiała się Lara. - Nie rozumiesz?
- Nie, nie rozumiem. - powiedziałem.
- Ja kocham Leona. Nie ciebie, Leona. - oznajmiła.
- Ale ja...
- Idź. - powiedziała.
- Ale....
- Idź! - powtórzyła.
Poszedłem.
Ludmiła
- Łapcie mnie, bo mdleje! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Lu co się stało? - wrzasnął Fede. Pokazałam mu sms-a, którego dostałam od Tomasa. - Niemożliwe.
- Możliwe. - odparłam.
- Ludmiła nie martw się, koleś nie był ciebie wart. - Oznajmiła Natalia.
- To idiota! - wrzasnęła Francesca.
- Ślub odwołany. Idźcie do domu. - powiedziałam do gości.
Federico
"Skoro Lu już nie jest z Tomasem, to może warto..." - myślałem. Ludmi od dawna mi się podobała, a że miałem pierścionek w kieszeni (rodzinny zawszę go noszę na wszelki wypadek :p) postanowiłem działać.
- Lu... - zacząłem.
- Tak? - zapytała zapłakana. Wtedy uklęknąłem na jedno kolano, wyciągnąłem pierścionek i zapytałem:
- Ludmiło Ferro, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Ludmiła zaniemówiła, później się ocknęła i powiedziała:
- ....
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to się rozpisałam. Byłam tym rozdziałem taka podekscytowana, że musiałam go napisać jak najszybciej. Mam nadzieję, że się podoba.
Buziaki :*
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie nastał ten dzień! Ten wielki dzień dla mnie i Tomasa. Mieliśmy wziąć ślub! Wszystko było już przygotowane. Gdy byłam wczoraj na mieście z dziewczynami Tomas kupował garnitur. Jestem taka podekscytowana! O 10:00 miały przyjść dziewczyny by pomóc mi się przygotować. Oglądałam jeszcze przez chwilę swoją suknię gdy nagle usłyszałam dzwonek do drzwi. To dziewczyny. Odstawiły się niemożliwie. Sukienka Violetty była bardzo ładna. Camila i Francesca miały zielone sukienki, a Natalia wyglądała w swojej bosko. Fran wpięła mi welon, Viola zrobiła mi makijaż, Camila poszła do salonu po kwiaty, a Naty mnie czesała.
- Ty Lu, a gdzie Tomas? - zapytała Camila.
- Na pewno szykuje się u chłopaków. Oni mu pomagają. - odparłam.
- Tylko żeby się zjawił. - powiedziała Francesca.
- Fran! - Skarciła ją szeptem Viola.
- No co?! - oburzyła się. - Różnie może być.
- Zmieńmy temat. - zasugerowała Cami.
- Dobry pomysł. - poparłam przyjaciółkę.
Byłam już gotowa, ale nie było Tomasa.
- Lu, co ci jest? Musimy już iść. A gdzie Tomas? Lu?! - zaczęły wołać dziewczyny.
- Lu, czy ty płaczesz? - zapytała Viola. Płakałam. Płakałam i dzwoniłam do Tomasa.
- Nie odbiera. - powiedziałam przez łzy.
- Kto? - zaciekawiła się Fran.
- Tomas. - Tomas nie odbierał telefonu. Bałam się, że coś mu się stało.
- Na pewno jest już w kościele. Chce ci zrobić niespodziankę. - pocieszały dziewczyny.
Kilka minut później byłyśmy już w drodze do kościoła. Gdy wysiadłam z samochodu zauważyłam Federico - mojego najlepszego przyjaciela z dzieciństwa.
- Fede przyjechałeś! - wrzasnęłam na jego widok.
- Nie mógł bym opuścić tak ważnego dnia. - oznajmił.
Spróbowałam jeszcze raz zadzwonić do Tomiego. Bez skutecznie, nie odbierał.
Tomas
Byłem ubrany w garnitur, lecz nie pojawiłem się na ślubie i nie miałem zamiaru się tam pojawić. Byłem w drodze na tor motocrossowy. Nie chciałem być z Ludmiłą. Nawet nie wiem jak miało dość do tego ślubu. Oświadczyłem się Lu tylko dlatego, że inne dziewczyny były zajęte, wszyscy moi kumple mieli dziewczyny, a ja nie i nie chciałem być gorszy. "Nie kocham Lu. Kocham Larę. Teraz już to wiem. Zerwę z Ludmiłą."- pomyślałem i tak zrobiłem. Napisałem do Ludmiły: Droga Lu. Nasz związek nie ma sensu. Przepraszam, że nie powiedziałem ci tego wcześniej. Z NAMI KONIEC!".
Zauważyłem Larę. Moją piękną Larę.
- Lara! - zawołałem.
- Tomas? Co ty tu robisz? Czy ty nie masz teraz ślubu? - zapytała.
- Nie. To znaczy tak, ... ale nie. - wydukałem
- Czyli? - zapytała ponownie.
- Zerwałem z Ludmiłą. Chcę być tylko z tobą, Lara! Kocham cię!
- Haha. - zaśmiała się Lara. - Nie rozumiesz?
- Nie, nie rozumiem. - powiedziałem.
- Ja kocham Leona. Nie ciebie, Leona. - oznajmiła.
- Ale ja...
- Idź. - powiedziała.
- Ale....
- Idź! - powtórzyła.
Poszedłem.
Ludmiła
- Łapcie mnie, bo mdleje! - krzyknęłam ze łzami w oczach.
- Lu co się stało? - wrzasnął Fede. Pokazałam mu sms-a, którego dostałam od Tomasa. - Niemożliwe.
- Możliwe. - odparłam.
- Ludmiła nie martw się, koleś nie był ciebie wart. - Oznajmiła Natalia.
- To idiota! - wrzasnęła Francesca.
- Ślub odwołany. Idźcie do domu. - powiedziałam do gości.
Federico
"Skoro Lu już nie jest z Tomasem, to może warto..." - myślałem. Ludmi od dawna mi się podobała, a że miałem pierścionek w kieszeni (rodzinny zawszę go noszę na wszelki wypadek :p) postanowiłem działać.
- Lu... - zacząłem.
- Tak? - zapytała zapłakana. Wtedy uklęknąłem na jedno kolano, wyciągnąłem pierścionek i zapytałem:
- Ludmiło Ferro, czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją żoną?
Ludmiła zaniemówiła, później się ocknęła i powiedziała:
- ....
--------------------------------------------------------------------------------------------------
No to się rozpisałam. Byłam tym rozdziałem taka podekscytowana, że musiałam go napisać jak najszybciej. Mam nadzieję, że się podoba.
Buziaki :*
-------------------------------------------------------------------------------------------------
piątek, 6 grudnia 2013
Rozdział 9 "Przygotowania do ślubu i randka w kinie."
Ludmiła
Wstałam wcześnie. Poszłam do kuchni, żeby zrobić coś na śniadanie. Postanowiłam przygotować naleśniki. Gdy dziewczyny wstaną, na każdą czekać będzie talerz naleśników polanych czekoladą i bitą śmietaną, a na szczycie truskawki... Rozmarzyłam się i zabrałam do roboty.
- Mmm... Co tak pięknie pachnie? - do kuchni weszła Camila.
- Czy to naleśniki? - zapytała z nadzieją Francesca, która także zeszła na dół.
- Tak. Polane czekoladą, bitą śmietaną i z truskawkami na wierzchu! - odpowiedziałam.
- Zrobiłam się głodna. - oznajmiła Fran.
- Ty zawsze chcesz jeść. - powiedziała Cami.
- Nie zawsze... - skłamała. Spojrzałyśmy na nią. - Czasami. - Wtedy do kuchni weszła Natalia.
- A gdzie Viola? - zapytałam.
- Nie wiem. Chyba jeszcze śpi. - oznajmiłam.
Violetta
Cieszyłam się, że to był tylko zły sen.
*rozmowa telefoniczna c.d.*
- Halo? Viola? - zapytał Leon.
- Cześć Leon. Zamyśliłam się przepraszam.
- To jak idziemy do tego kina? - powtórzył pytanie.
- Jasne! Będzie super. - wykrzyknęłam.
- Przyjdę po ciebie o 18:00. - powiedział.
- Nie mogę się doczekać. Buziaczki. - powiedziałam o się rozłączyłam.
Odetchnęłam z ulgą. Poszłam do łazienki się ogarnąć i zeszłam do kuchni.
- Hej Violu. - przywitały mnie przyjaciółki.
- Cześć. - powiedziałam. - O naleśniki!
- Następny głodomór. - zażartowała Camila.
Zjadłyśmy śniadanie. To był koniec pidżama party. Umówiłyśmy się o 13:00 na mieście. Będziemy pomagać Lu w wyborze sukni ślubnej, przecież jej ślub z Tomasem już niedługo. Ma on odbyć się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
***
Krążyłyśmy po mieście w poszukiwaniu idealnej sukienki dla Ludmiły. Przymierzała wszystkie bardzo długo, bo twierdziła, że muszą być idealne. Lu ma bardzo dobry gust. Wreszcie powiedziała:
- Ta! -
- Jesteś pewna? - zapytałyśmy, bo znając naszą przyjaciółkę później powie, że nie pasuje. Oczywiście suknia była przepiękna. Z tym zgodziłyśmy się wszystkie. Wybrałyśmy dla Ludmi jeszcze pantofelki, w których jej suknia prezentowała się cudownie. Chodziłyśmy tak jeszcze od sklepu do sklepu, aż zrobiło się ciemno.
- 17! - krzyknęłam.
- Co się stało Violu? Czemu krzyczysz? - Zapytała mnie Lu.
- O 18 jestem umówiona z Leonem! Ma po mnie przyjść. Sorry dziewczyny, ale muszę lecieć Paa...! - Powiedziałam pośpiesznie i ruszyłam do domu. Wkroczyłam do środka i wbiegłam natychmiast do pokoju. Szukałam jakiś fajnych rzeczy w garderobie. Znalazłam fajny zestaw ciuszków, który postanowiłam założyć. Gdy byłam w łazience i się malowałam usłyszałam pukanie do drzwi. To był Leon. Stał z kwiatami w drzwiach.
- Hej Violu. Jak, gotowa? - zapytał mnie.
- Tak. - odpowiedziałam. - Wezmę torebkę i idziemy.
Chwilę później byliśmy już w drodze do kina. Leon wybrał naprawdę fajny film. Po seansie zabrał mnie do pizzerni. Tak dla odmiany, bo ciągle chodzimy do restauracji. Po kolacji Leon odprowadził mnie do willi. To był naprawdę cudowny wieczór.
---------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie napisałam! Mam już plan na następny rozdział. Nie wiem kiedy się ukaże. Postaram się go dodać w następnym tygodniu.
--------------------------------------------------------------------------------------
Wstałam wcześnie. Poszłam do kuchni, żeby zrobić coś na śniadanie. Postanowiłam przygotować naleśniki. Gdy dziewczyny wstaną, na każdą czekać będzie talerz naleśników polanych czekoladą i bitą śmietaną, a na szczycie truskawki... Rozmarzyłam się i zabrałam do roboty.
- Mmm... Co tak pięknie pachnie? - do kuchni weszła Camila.
- Czy to naleśniki? - zapytała z nadzieją Francesca, która także zeszła na dół.
- Tak. Polane czekoladą, bitą śmietaną i z truskawkami na wierzchu! - odpowiedziałam.
- Zrobiłam się głodna. - oznajmiła Fran.
- Ty zawsze chcesz jeść. - powiedziała Cami.
- Nie zawsze... - skłamała. Spojrzałyśmy na nią. - Czasami. - Wtedy do kuchni weszła Natalia.
- A gdzie Viola? - zapytałam.
- Nie wiem. Chyba jeszcze śpi. - oznajmiłam.
Violetta
Cieszyłam się, że to był tylko zły sen.
*rozmowa telefoniczna c.d.*
- Halo? Viola? - zapytał Leon.
- Cześć Leon. Zamyśliłam się przepraszam.
- To jak idziemy do tego kina? - powtórzył pytanie.
- Jasne! Będzie super. - wykrzyknęłam.
- Przyjdę po ciebie o 18:00. - powiedział.
- Nie mogę się doczekać. Buziaczki. - powiedziałam o się rozłączyłam.
Odetchnęłam z ulgą. Poszłam do łazienki się ogarnąć i zeszłam do kuchni.
- Hej Violu. - przywitały mnie przyjaciółki.
- Cześć. - powiedziałam. - O naleśniki!
- Następny głodomór. - zażartowała Camila.
Zjadłyśmy śniadanie. To był koniec pidżama party. Umówiłyśmy się o 13:00 na mieście. Będziemy pomagać Lu w wyborze sukni ślubnej, przecież jej ślub z Tomasem już niedługo. Ma on odbyć się jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia.
***
Krążyłyśmy po mieście w poszukiwaniu idealnej sukienki dla Ludmiły. Przymierzała wszystkie bardzo długo, bo twierdziła, że muszą być idealne. Lu ma bardzo dobry gust. Wreszcie powiedziała:
- Ta! -
- Jesteś pewna? - zapytałyśmy, bo znając naszą przyjaciółkę później powie, że nie pasuje. Oczywiście suknia była przepiękna. Z tym zgodziłyśmy się wszystkie. Wybrałyśmy dla Ludmi jeszcze pantofelki, w których jej suknia prezentowała się cudownie. Chodziłyśmy tak jeszcze od sklepu do sklepu, aż zrobiło się ciemno.
- 17! - krzyknęłam.
- Co się stało Violu? Czemu krzyczysz? - Zapytała mnie Lu.
- O 18 jestem umówiona z Leonem! Ma po mnie przyjść. Sorry dziewczyny, ale muszę lecieć Paa...! - Powiedziałam pośpiesznie i ruszyłam do domu. Wkroczyłam do środka i wbiegłam natychmiast do pokoju. Szukałam jakiś fajnych rzeczy w garderobie. Znalazłam fajny zestaw ciuszków, który postanowiłam założyć. Gdy byłam w łazience i się malowałam usłyszałam pukanie do drzwi. To był Leon. Stał z kwiatami w drzwiach.
- Hej Violu. Jak, gotowa? - zapytał mnie.
- Tak. - odpowiedziałam. - Wezmę torebkę i idziemy.
Chwilę później byliśmy już w drodze do kina. Leon wybrał naprawdę fajny film. Po seansie zabrał mnie do pizzerni. Tak dla odmiany, bo ciągle chodzimy do restauracji. Po kolacji Leon odprowadził mnie do willi. To był naprawdę cudowny wieczór.
---------------------------------------------------------------------------------------
Nareszcie napisałam! Mam już plan na następny rozdział. Nie wiem kiedy się ukaże. Postaram się go dodać w następnym tygodniu.
--------------------------------------------------------------------------------------
Subskrybuj:
Posty (Atom)
